Alex and Zayn

Memories never die

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Cześć to znowu JA.
Chciałam was oficjalnie przeprosić. Wiem, że macie to gdzieś ale wcale się nie dziwie. Olałam całkowicie tego bloga, przyznaje się bez bicia. Nie chciałam żeby tak wyszło ale czasu nie cofnę. Czytając moje "pierwsze" rozdziały. (Tak, czytałam własnego bloga XD) myślałam : O boże, co ja tam pisałam. Wprawdzie były to chyba 2 lata temu niecałe no ale sam fakt. Było to tak strasznie tandetne i oklepane oraz pisane "po dzieciencemu" nie mówię, że teraz pisze jakoś super dorośle (bo nie pisze) no ale w pewnych momentach zastanawiałam się. WTF ja to wszystko pisałam.
... ale były też takie rozdziały z których byłam dumna. No może to trochę zbyt duże słowo ale można tak powiedzieć.
Wspominam czasy, kiedy wchodziłam na bloga i miałam po 20 komentarzy a teraz są ledwo 4.
Nie spodziewam się cudów ani nic podobnego. Chce po prostu wiedzeć kto jeszcze ze mną został a kto sobie odpuścił.
Napiszcie co myślicie. Nie będę zła czy coś. Chce, żebyście byli szczerzy tak jak ja teraz. Na prawdę nie wiem dlaczego to pisze.. ale czuje, że musze.
Wiem, że to nie jest ubrane w odpowiednie słowa i pewnie spora część osób tego nie przeczyta a jeśli już to nie skomentuje. (Nie podpuszczam was) po prostu wiem to.
Chciałam doprowadzić to opowiadanie do końca a trochę jeszcze zostało niedopowiedzianych rzeczy. Nie mam pojęcia ile to jeszcze potrwa ale jeśli nie chcecie, wcale nie będzie trwało.
Przepraszam jeszcze raz Was wszystkich.
Nie wiem dlaczego wgl stworzyłam to opowiadanie, nie wiem poco to udostępniam, może się nudzę? może mam z tego frajdę, nie wiem. Wiem, że dawaliście mi ogromną motywacje, zawsze. Jeśli komentarze były negatywne, nie obrażałam się, wręcz przeciwnie, brałam je sobie do serca i próbowałam zmieniać to co wam przeszkadza. Nie zawsze wychodziło, za co przepraszam. (znowu) Jeśli były pozytywne.. miałam dosłownie uśmiech na mordce przez cały dzień, ponieważ komuś podoba się moje bazgrolenie. Poznałam tutaj wiele fajnych osób, naprawdę. Dzięki tej stronce dużo się zmieniło... na lepsze.
Gadam jak jakaś popieprzona, kończe już ten smętny monolog.
Oczywiście to co napisałam, to prawda.
Kocham was, poważnie. Nawet jeśli napiszecie, że jestem popieprzona i mam się wynosić i mnie nie chcecie... i tak będę was kochać. <3
liaam.gif
04.08.2014 o godz. 01:00

Cześć, mam takie pytanie.
Ile osób wgl to czyta? Jeśli czytasz zostaw komentarz pod tym wpisem. Chce wiedzieć czy warto to kontynuować... szczególnie, że to się posypało przeze mnie.
Mam napisany kolejny rozdział ale nwm czy wgl warto do dodawać. Jest trochę mało komentarzy pod poprzednim.. ale to już wasz wybór.
Dziękuje i pozdrawiam. <3
lułi.jpg
Tagi: wpis
04.08.2014 o godz. 00:35

Rozdział 55 cz.2 Odezwałaś się


Z dołu słychać było Selenę. Zastanawiałam się czy ja naprawdę jestem taka silna na jaką wyglądam. Nie chce udawać, że jest w porządku, nie było i w dodatku miałam halucynację.
- Niall zejdź do reszty a ja zaraz przyjdę. – zdziwiony przytakną i zbiegł po schodach.
Nie wiedziałam co właściwie chce zrobić, wiedziałam tylko, że chce pobyć sama i pozbierać myśli. Cały ten czas nie docierało do mnie, że go nie ma, czułam się jakby wyszedł na chwilę i zaraz wróci, wbiegnie do domu nie zamykając za sobą drzwi, pozapala wszystkie światła i wejdzie do kuchni, szperając po lodówce będzie nucił piosenki Coldplay narzekając, że nie ma nic do jedzenia. Tęsknie, cholera.. tak bardzo mi cię brak głupku. Weszłam na balkon. Spostrzegłam paczke papierosów, która spoczywała na małym stoliku. Sięgnęłam drżącą ręką po paczkę, okazało się, że zapalniczka też jest w środku. Zbieg okoliczności, że Zayn zawsze zostawia papierosy tam gdzie ostatni raz je palił. Męcząc się z zapalniczką odpaliłam w końcu jednego zaciągając się porządnie. Nie rozumiem dlaczego Zayn nie pozwala mi palić, sam zresztą paląc. Wypuściłam dym z ust pozwalając by wiatr tworzył z niego rozmaite wzory.
- Gdybyś tu był pewnie naskarżyłbyś chłopakom – powiedziałam do brata, który od razu pokazał mi się.. siedział na barykadzie balkonu kołysząc się w tył i przód. Miałam ochote go przyciągnąć by nie spadł ale uświadomiłam sobie, że pewnie przytuliłabym powietrze.
- Dlaczego cię widze? – zapytałam nawet nie łudząc się, że odpowie. Wiedziałam, że jego tak naprawdę nie ma a ja rozmawiam ze sobą. Jednak pasowało mi to, chciałam go widzieć.
- chciałaś zapytać dlaczego tylko ty mnie widzisz? – stwierdził. Jego głos był tak naturalny jak zawsze. Nie wiedziałam czy to znowu chory sen, z którego zaraz się obudzę czy to moje chore urojenia.. nie miałam pojęcia co mam robić. Może powinnam się cieszyć ze rozmawiam z moim zmarłym bratem – to samo w sobie brzmi dziwnie.
- tak, jestem twoją halucynacją ale tylko ty ją masz. Widzisz mnie bo obwiniasz się o moją śmierć, nie możesz pogodzić się z tym, że to nie ty jechałaś samochodem. Nie zadawaj mi pytań, na które nie znasz odpowiedzi, jestem tobą, siedzę w twojej głowie, nie powiem ci rzeczy, których nie wiesz. – powiedział i wychylił się za barykadę spadając
Przestraszona wyjrzałam na dół i nie zobaczyłam nic. Nie było go. Zgasiłam papierosa i patrzyłam drętwo przed siebie a raczej w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą siedział mój brat. Po moim policzku spłynęła łza, jedna, samotna, którą wytarłam opuszkiem palca. Zdałam sobie sprawę, że będe musiała być obecna na rozprawie sądowej mojego… Nie przechodziło mi to przez gardło. Nie chciałam tam być, siedzieć z nim w jednym pomieszczeniu, słyszeć jak wypiera się tego co zrobił, widzieć człowieka, który nie darzy mnie żadnym uczuciem, z którym mieszkałam tak długo i który był moim ojcem. W oczach ludzi sprawiał wrażenie ideału, kogoś kto potrafi zadbać o swoją rodzinę, idealnego męża, który w rzeczywistości zdradzał moją matę i wzorowego ojca, który dopuścił się zbrodni na swoim dziecku. Chris był jedyną osobą, z którą mogłam wtedy porozmawiać, byliśmy naprawdę blisko dopóki w 1 klasie nie poznałam Seleny. Wtedy trzymaliśmy się w 3. Cieszę się, że mam przy sobie Zayna i resztę chłopaków. Bez nich byłoby ciężko, nie wiem czy nie wylądowałabym w wariatkowie. Odtrącając wszystkie myśli, zeszłam na dół, gdzie nie słychać było absolutnie nic oprócz cichego łkania w kuchni i salonie. Nie mogłam na to patrzeć ani tego słuchać. Za chwile jest pogrzeb, nie wiem czy dam radę, nie dam rady. Nie dam rady – powtarzałam w moim chorym umyśle. Weszłam do kuchni przytulając Selene, która rozumiała mnie chyba bez słów, objęła mnie troskliwie ramieniem i pocałowała w czoło. Nic nie mówiła, nie musiała. Doskonale mnie znała i wiedziała, że nienawidzę słów ‘ będzie dobrze’ może czasem właśnie ich potrzebowałam ale to nie była ta chwila. Wtuliłam się jeszcze bardziej w jej czarny sweter i załkałam tłumiąc głos w tkaninie. Nie chciałam tam jechać a pozostali doskonale to wiedzieli.. ale przecież musiałam. Musiałam być na pogrzebie własnego brata, jeżeli postąpiłabym inaczej, nie wybaczyłabym sobie tego do końca życia.
Próbowałam zapomnieć o wydarzeniu, które miało miejsce na balkonie, choć cały czas miałam przed sobą jego ciepłą twarz. . Z jednej strony było cudownie móc znowu go zobaczyć..ale to nie było normalne, czułam, że jak powiem o tym komuś, wyślą mnie do psychiatryka.


Siedziałam na parapecie w salonie owinięta bordowym kocem. Cały czas miałam przed oczami jego trumnę. Trumnę, która opuszczali w dół. Chciałam coś powiedzieć, mowa pogrzebowa? Czymkolwiek to jest. Miałam powiedzieć coś o nim ale nie potrafiłam. Co miałam powiedzieć? Był moim braciszkiem, kochałam go, był wredny i cwany ale to i tak nie zmienia faktu, że był najukochańszą osobą na świecie.
- To ja zrobie kolacje. –usłyszałam Harrego z kuchni. Prawie nie zamieniliśmy słowa od kilku dni. Tyko z nim trzymam się na dystans a właściwie to on mnie trzyma. Nie rozumiałam atmosfery w domu, było sztywno i cicho, nie chcieli mnie urazić? Wiedziałam, że zachowują się tak ze względu na mnie ale to wcale nie pomaga. Prawie nie widuje się z Zaynem, jesteśmy razem i mieszkamy teraz w jednym domu ale mijamy się..Zauważam go tylko przy stole, kiedy siedzimy wszyscy razem i panuje niezręczna cisza, Harry stara się nam gotować i bardzo dobrze mu to wychodzi ale ja … i tak nie mogę nic przełknąć. Ostatnio próba wmuszenia we mnie jedzenia skończyła się zwróceniem wszystkiego do toalety. Codziennie czułam ból brzucha i skręcało mnie od środka. Było mi niedobrze a przecież prawie nie jadłam.

Oczami Zayna

Żal mi, Alex. Z nikim nie rozmawia, nic nie je a kiedy próbuje, kończy się to lądowaniem w toalecie. Nie chce od nikogo pomocy, do psychologa też nie chce chodzić, zamknęła się w sobie.
Siedziałem w salonie na kanapie obserwując ją od 2 godzin. Oprócz mrugania powiekami i tym, że klatka piersiowa delikatnie unosiła się podczas jej oddechu, to w ogóle się nie ruszała. Patrzyła przez okno z zaczerwionymi oczami i roztrzepaną fryzurą. Miała słuchawki w uszach a jej drobne trzęsące się ręce trzymały małego ipoda. Nie wiedziałem jak mam do niej dotrzeć.

Usłyszałem trzaskanie talerzami w kuchni, przebudziłem się, co dziwne nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem. Spojrzałem na zegarek, była 21. Musiałem być wyczerpany bo odleciałem na kilka dobrych godzin. Zerwałem się przypominając sobie o Alex. Nie było jej, w sumie to ucieszyłem się, że nie siedzi już przy oknie ale to nie zmienia faktu, że strasznie się martwiłem. Może coś sobie zrobić.. chodź nie podejrzewam jej o to to boję się.
Przetarłem lekko zaspane oczy i podniosłem się z kanapy. Plecy bolały mnie jak cholera ale zignorowałem to i poszedłem do kuchni, w której był tylko Liam. Siedział i oglądał album ze zdjęciami. Nie miałem ochoty się rozczulać. Zapytałem tylko gdzie Alex, bo tylko to mnie interesowało w tej chwili.
- yy w… jest na schodach przed domem. – powiedział jąkając się.
- długo tam siedzi? – zapytałem patrząc przez okno gdzie zobaczyłem zarys jej sylwetki.
- ze 2 godziny. – powiedział i podał mi talerz z kawałkiem pizzy. – 2 dni nic nie zjadła, to nie jest normalne, Zayn.
- spróbuje jej to wcisnąć.. – powiedziałem na starcie czując się przegrany.

Była drobna, bardziej drobna niż zwykle, siedziała skulona trzęsąc się z zimna. Wrześniowe wieczory nie były zbyt ciepłe. Usiadłem obok niej, kładąc talerz na schodach. Zdjąłem z siebie bluzę i przykryłem Alex, która nawet nie drgnęła.
- Liam mnie zabije jeśli tego nie zjesz. – powiedziałem. Tylko na tyle cię stać, Zayn? Mówił mój umysł. Nie miałem pojęcia co mogę powiedzieć, zrobić, by poczuła się lepiej. To było w tym wszystkim najgorsze. Bezsilność.
- Alex, ja.. ja wiem, że…
- nie jestem głodna. – powiedziała i zrobiła to tylko dlatego, żeby przerwać mój beznadziejny monolog. Byłem kiepski w pocieszaniu ale przecież nawet nie miałem zamiaru tego robić.
- odezwałaś się. – powiedziałem bardziej do siebie, tak cicho, że byłem na 99% pewien, że tego nie usłyszała. – ale nie takiej odpowiedzi oczekiwałem.
Nastąpiła cisza, trwała przez kilka minut ale przerwała ją Alex.
- widziałam Chrisa. – osłupiałem.
__________________________________________________________________________
Przepraszam za literówki i za wszystko. ;c
Przepraszam, że rozdział jest tak denny i denny.
Liczę na szczere opinie, zdaje sobie sprawę, że pewnie będzie 0 komentarzy a jeśli już to negatywne.. ale nie mam wam tego za złe. Należy mi się.
DZIĘKUJE WAM ZA WSZSYTKO <3


Zainteresowanych zapraszam na drugiego bloga, w którym piszę o Harrym. http://onedirection93.bloblo.pl/
die.jpeg
04.07.2014 o godz. 19:32
Czeeść kochani ♥ Na moim drugim blogu http://onedirection93.bloblo.pl/ pojawił się 2 rozdział. Zapraszam! Jeśli chodzi o tego bloga, rozdział pojawi się jutro.

tumblr_m8rlbcKmBx1qbrnooo1_500.png
Tagi: Notkaa
06.05.2014 o godz. 19:07

Kochani! Rozdział na tym blogu pojawi się dzisiaj albo za tydzień najpóźniej, z racji tego, że tylko w weekendy mam internet.. a dla znudzonych polecam mojego drugiego bloga, którego zaczęłam pisać w święta i wczoraj dodałam pierwszy rozdział. Jest on o Harrym i Vanessie. Mam nadzieje, że przeczytacie i ocenicie, ponieważ nie wiem czy to w ogóle ma sens. http://onedirection93.bloblo.pl/

Odpowiadam na wszystkie pytania z góry. Nie, nie kończę tego opowiadania, jeszcze wiele rzeczy w nim nie zostało dopowiedzianych. Nie mam zamiaru nikomu go oddawać, jest mój.. ja stworzyłam te postacie, tą historie i całą resztę (może nie jest najlepsza ale jest moja) Przepraszam was bardzo, naprawdę nigdy nie sądziłam, że ktoś może czytać to co wymyśle, napiszę. Pisałam z niektórymi osobami i byłam mile zaskoczona. Nie wiedziałam, że tak wczuwacie się w emocje i uczucia bohaterów. Dziękuje wam za komentarze i liczę na to, że zrozumiecie moją pozycje i zostaniecie ze mną do końca. Kocham was xx
czarnyyyhazz.jpg
Tagi: notka
30.03.2014 o godz. 18:39

Chciałam dodać rozdział z okazji urodzin Zayna ale niestety mało komentarzy. Więc będzie najwcześniej za tydzień.
Tagi: jhjj
12.01.2014 o godz. 16:39

Chcecie, żebym opisała szczegółowo pogrzeb Chrisa ?
Chcecie, aby Sel była z Niallem ?

Pewnie i tak zrobię jak uważam, ale chce znać wasz opinie. Może się nimi zasugeruje. Powiedzcie mi co wam się nie podoba w moim sposobie pisania. Może chcecie więcej dialogów, może chcecie przemyślenia innych bohaterów. Piszcie. ;))))


macie tu Narrego <3
1545998_580381885363352_1243302924_n.jpg
Tagi: jwoehe
31.12.2013 o godz. 01:43

Rozdział 55, cz.1 Pamiętasz co powiedziałeś mi pod szpitalem ?


Podniosłam się na łokciach wpatrując się w uszykowany zestaw ubrań w kolorze czarnym.
- Nie dam rady.. - powiedziałam szeptem
- wiem, że nie jest łatwo.. ale z czasem będzie... uwierz. - Zayn odgarnął mi włosy z twarzy i pocałował opiekuńczo w czoło. Bałam się, tak bardzo się bałam samotności. Opatulona kołdrą czułam otaczające mnie zimno. Ten nieprzyjemny chłód w środku, już nie będzie jak kiedyś.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Nie widziałam mojego odbicia. Może nie chciałam tego widzieć. To nie byłam ja. Zobaczyłam małą istote patrzącą przerażająco w kawałek szkła. To byłam ja. Bałam się własnego odbicia. Przeczesałam palcami brązowe włosy pozbawione blasku. Nagle zobaczyłam go w odbiciu. Stał za mną, patrzył na moją twarz z wymalowaną litością.
- ciebie tu nie ma. - powiedziałam nie odwracając się, zamknęłam oczy. Ponownie otworzyłam i zobaczyłam go. Jego uśmiechniętą twarz i bujne włosy, które odgarną z czoła ruchem głowy.
- to niemożliwe... - odwróciłam się by dotknąć jego twarzy.
- Nie udawaj że cierpisz, chciałaś tego... mogłaś zatrzymać ojca ale tego nie zrobiłaś... To wszystko twoja wina, Alex.
Moje serce zaczęło bić szybciej. Dlaczego on mówi takie rzeczy ? przecież ja nie mogłam nic zrobić..
- przestań tak mówić.. - krzyknęłam.
- Alex, z kim ty rozmawiasz ? - Zayn pojawił się tuż za mną.
- z nikim - uśmiechnęłam się nerwowo ale zdałam sobie sprawe, że to było dość dziwne
- Chciałem tylko powiedzieć, że przyjechała Selena- powiedział..,dziś w nocy.- dokończył niepewnie
- dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz ? - zapytałam nie dając po sobie poznać wkurzenia.
- nie chciałem cie budzić ..- powiedział delikatnie uśmiechając się.
Mimo tego bólu, który czułam w środku, ten widok mnie usatysfakcjonował. Kochałam jego uśmiech, nawet teraz, szczególnie teraz.
- rób tak częściej, proszę. - westchnęłam podchodząc do niego. Chwyciłam kant jego koszuli opierając głowę o tors. Czułam jak niespokojnie oddycha. Nie chciałam żeby się martwił.... z mojego powodu.
- co mam robić ? - zdziwił się i pogłaskał mnie po włosach. Czułam jak jego dość spora ręka drżała na mojej głowie,
- uśmiechaj się, Zayn. - powiedziałam - proszę, rób to dla mnie każdego dnia. Potrzebuje tego. - oderwałam się od niego na moment.
Zrobił to. Tym razem nie blado, nie delikatnie. Uśmiechnął się tak jak, gdy widzieliśmy się pierwszy raz. Ja nie byłam dla niego zbyt miła a on się śmiał, cały czas się uśmiechał. Nie przejmował się moją niechęcią do niego. Próbował, starał się i może był trochę nachalny ale to mnie w nim urzekło.
W tym momencie przypomniało mi się o Selenie. Pewnie na mnie czeka..
- gdzie jest Sel ? - spytałam chłopaka, który przed lustrem próbował ukryć worki pod oczami.
- Zayn ty w ogóle nie spałeś - stwierdziłam z niepokojem. On przeżywa to bardziej niż ja. Próbuje to ukryć ale ja widzę co się dzieje.
- bzdura. - parchnął - spałem w salonie - powiedział, chodź wiedziałam że kłamał nie chciałam się wykłócać. - później się z tobą rozprawie. - westchnęłam i poszłam do Seleny.
Minęły zaledwie 4 dni od śmierci Chrisa, a ja czuje że wracają mi siły, że jest lepiej. Oprócz tego że widuje go bardzo często i mam wyrzuty sumienia nie czuje tak bardzo jego braku.
Może dlatego, że to do mnie jeszcze nie dotarło. Nie widziałam go od pory wypadku, nie pożegnałam się z nim. Zdecydowałam, że trumna ma być zamknięta, nie dałabym rady. Idąc wzdłuż korytarza słyszałam szloch w pokoju Nialla. Zapukałam nie zastanawiając się długo.
- proszę - usłyszałam po dłuższej chwili
Weszłam do środka. Zobaczyłam blondyna siedzącego na skraju łóżka, trzymał w dłoniach piłkę od nogi. Wpatrywał się w nią jak w obrazek. Zachowywał się jakby mnie tu w ogóle nie było.
- Niall ? - powiedziałam cicho. Blondyn miał strasznie wyczulony słuch. Dokładnie słyszał swoje imię wypowiedziane z moich ust. Ciche chodź tak wyraźne, w tym pokoju słychać było najpłytszy oddech czy przełykanie śliny. Nie było tu zegara, który tak bardzo go wkurzał. Mówił, że nie może się skupić jak gra na gitarze. Nawet się nie poruszył, siedział cały czas w tym samym miejscu, w tym samym ruchu.
- Dostałem ją od Chrisa. - powiedział kozłując piłką. Spojrzał na mnie, piłka zatrzymała się na podłodze i poturlała się uderzając o ścianę. Widziałam w jego oczach potworny ból.
- Pamiętasz co powiedziałeś mi pod szpitalem ?
- musiałem to powiedzieć.. powiedziałem to co każdy w twoim stanie chciałby usłyszeć. Nie daje rady, Alex. Może nie byłem tak bardzo związany z Chrisem jak ty czy Zayn ale to jednak był mój przyjaciel. Ten koleś często mnie wkurzał, miał tak specyficzną osobowość.. - kontynuował. - znałem go zaledwie rok a jego odejście tak boli.. czemu ?
- Niall, popatrz na mnie. - zrobił o co prosiłam - nie chce żebyś był smutny - powiedziałam ze łzami w oczach. - Umarł mój brat, mój Chris. Boli mnie myśl, że nigdy go nie odzyskam. Wiem, że paranoja i depresja nie załatwi sprawy. Załamałam się i nie myślałam o nikim innym jak o nim. Pomyślałam , jak on, ten idiota poradzi sobie tam na górze beze mnie.. ale potem pomyślałam, że on teraz patrzy na mnie i nie chce żebym robiła te wszystkie rzeczy. Nie chce, żebym wyglądała jak zombie i spała całymi dniami. Zawsze był optymistą, może czasami zbyt dużym ale wiem, że zaopiekuje się mną, nami. Pomyślałam też, że mam przyjaciół, którzy mnie nie zostawią i będą mnie wspierać a tym czasem oni zachowują się gorzej ode mnie. Chce mieć w was wsparcie, nie chce patrzeć jak upadacie. Kocham was i chce patrzeć jak cieszycie się życiem a nie zamartwiacie się tym idiotą, który teraz ma lepiej od nas. Tak, brakuje mi go i zawsze będzie ale wiem, że ten stan może doprowadzić nas do paranoji. Może minęły dopiero 4 dni ale chce żyć normalnie.. wiem, że nie dam rady uśmiechać się cały czas ale chce przestać smucić się z jego powodu. On by tego nie chciał. - mówiłam cały czas ze łzami w oczach. Nie płakałam dlatego, że go tu nie ma, płakałam ze wzruszenia. Chciałam żeby - chce żebyś pokazał to co masz najpiękniejszego w sobie. - powiedziałam ocierając łzy z policzków.
- tyłek ? - zdziwił się
- nie, ząbki - zaśmiałam się cicho ponieważ widziałam, że ten głupiutki Niall powrócił. - kocham cię, Niall. Teraz zbieraj tą najpiękniejszą rzecz i chodź do Seleny.

______________________________________________________________________________

Przepraszam, że spieprzyłam ten rozdział. ;/ Mam nadzieje, że zostaniecie do końca ze mną. <3
1544282_700618766635004_1881653420_n.jpg
30.12.2013 o godz. 00:07

Siema.
Jeśli macie jakieś pytania na temat bloga to pytajcie tu :
http://ask.fm/heart_on_fire69 <--- założyłam nowego aska, specjalnie na potrzeby tego bloga. Zapraszam.
Nowy rozdział pojawi się jak będzie co najmniej 10 komentarzy. Standardowo. :)))
PS. Nie toleruje spamu.
nnnnn.jpg
Tagi: notka
27.12.2013 o godz. 17:13

Rozdział 54. Jesteś chora, Alex. Chora psychicznie !

- Zayn, zielone.

Nie miałam do tego wszystkiego głowy. Malik miał racje, to nieodpowiedni moment. Chciałam mieć blisko siebie przyjaciół, im też jest ciężko, nie chce ich zostawiać. Bardzo chciałam zamieszkać z Zaynem ale jeszcze nie teraz. Nie mogę oswoić się z tym wszystkim, z tym, że z dnia na dzień wszystko diametralnie się zmienia. Miałabym zmienić swoie otoczenie ? zapomnieć o problemach ? Nie chce zapominać. Wiem, że dużo rzeczy uległo zmianie ale nie chce zmieniać jednego. Chce mieć przyjaciół i mimo, że z Harrym nie układało się najlepiej, chce mieszkać z nim i z resztą chłopaków. Chce, żeby Selena przyjechała, chce żeby urodziła dziecko i zamieszkała z nami. Chris nie żyje, nie ma go, nie chce zostawać sama. Zauważyłam, że nic nie dzieje się ze mną. Ja żyje, jestem cała i zdrowa, mam Zayna i przyjaciół. To ludzie z mojego otoczenia coś robią a ja ? ja na tym wszystkim ucierpiałam. Moi rodzice ? Moi rodzice wzieli rozwód NIE JA. Mój ojciec zabił Chrisa, NIE JA. Moja matka mnie zostawiła NIE JA. Selena jest w ciąży NIE JA, Chris nie żyje. NIE JA. Niall zostawił Selene, NIE JA. Do cholery ! Ja tak bardzo cierpie przez nich ale pomimo to nie chce się od nich izolować.
Po moim rozgrzanym policzku popłynęła pojedyńcza łza. Zgasiła żar, rozmazała tusz, dotarła do kącika ust, sprawiając, że poczułam ten słony smak. Zayn widział mimo to nie odezwał się. W tym czasie często widział łzy na moich policzkach, przyzwyczaił się.
Dotarliśmy do domu chłopaków, do naszego domu. Wiedziałam, że teraz wszystko się zmieni, nie będę u nich stałym bywalcem, będę z nimi mieszkać. Zastanawiam się jakby to było z mamą. Czy dałabym rade żyć w tym domu ? W miejscu gdzie był mój ojciec, w kuchni gdzie cały czas siedział Chris. Patrzeć na matke, która jak zawsze ma lepsze zajęcie niż rozmowa ze mną, z córką, która już chyba dla niej nie istnieje. Ma kogoś kogo kocha ale gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla mnie ? Nie ma go. Pierwszy raz czuje się tak naprawdę porzucona, to był mój wybór ale wiem, że gdybym go nie podjęła straciłabym o wiele więcej niż do tej pory. Otępiała wysiadłam z samochodu zamykając za sobą drzwi. Zayn stał z walizkami przy drzwiach, przypatrując mi się z niepokojem. Wysłałam mu blady uśmiech i podeszłam całując go delikatnie w usta. Cieszę się że go mam. Drzwi otworzył nam Harry. Jakby czekał na nas i wiedział o której będziemy.
- już myślałem, że zmieniłaś zdanie – powiedział patrząc na walizki, które od razu przejął i postawił w korytarzu.- wiem, że nie powinienem o to pytać ale jak się …
- tak, nie powinieneś... – wyminęłam chłopaka, który chciał mnie przytulić.
Stanęłam przed salonem obserwując Liama krojącego cebule w kuchni. Płakał ale wiedziałam, że to nie była sprawa warzywa.
- Liam, odłóż ten nóż i przestań kroić to cholerstwo. – powiedziałam.
Wiedziałam że nikomu nie jest łatwo ale widok cierpiących przyjaciół jeszcze bardziej mnie dołował. Nie chce żeby się martwili, może nie lubie jak ktoś powtarza mi, że będzie dobrze ale tak właśnie chciałam powiedzieć Liamowi, który posłuchał mnie i odłożył ostre narzędzie.
- jesteś już. – stwierdził. Przytuliłam chłopaka a zaraz potem usłyszałam schodzenie ze schodów. Domyśliłam się już, że to Niall i Louis, którzy byli wyraźnie zdziwieni moją obecnością.
- przepraszam, chyba pójdę się położyć. – oznajmiłam przytulając na od chodne ich dwójke.
- iść z Tobą ? – usłyszałam ochrypnięty głos Zayna zza moich pleców.
- chce iść sama. – zacisnęłam w pięści dolny materiał bluzki.
Liam przyglądał mi się wręcz z niepokojem. Harry próbował stopniowo się zbliżyć ale odeszłam w strone schodów zostawiając ich na pastwe losu. Tak bardzo brakowało mi rozmowy z nimi ale kiedy już tu jestem wcale nie chce z nikim gadać. Chce przespać całą jesień i obudzić się kiedy spadnie śnieg. Czy już wtedy będzie lepiej ? czy zapomnę ?
Długie schody z oślepiającym przez słońce końcem, zaprowadziły mnie do okna z którego wydobywał się ten blask. Zniesmaczona spuściłam roletę pozwalając umrzeć temu pomieszczeniu. Korytarz teraz był ciemny jak to co było w mojej głowie. Błysk srebrnej klamki pozwolił mi ją dostrzec. Otworzyłam drzwi ze skrzypem i weszłam do pokoju Zayna. Odetchnęłam siadając na świeżo pościelonym łóżku. Bordowe prześcieradło zmarszczyło się pod wpływem mojego ciężaru. Na komodzie stało oprawione w ramke zdjęcie nas wszystkich. Zdjęcie z wakacji kiedy byliśmy całą ekipą na kręglach. Nie wiem ile bym dała aby teraz przenieść się w ten czas, w to miejsce. Tyle bym zmieniła.. ale się nie da. Przejechałam dłonią po prześcieradle, badając jego delikatną fakturę. Z zamkniętymi oczami opadłam na łóżko i skuliłam się w kołdre. Zasnęłam.

- Mała., obudź się ! – poczułam skakanie po łóżku i tarmoszenie mnie za włosy.
- Chris ? ale przecież … jak … ty ?
- chyba nie myślałaś, że cie tak po prostu zostawie. – uśmiechnął się ocierając łze szczęścia z mojeo policzka.
- ale twój pogrzeb jest jutro.. musimy powiedzieć chłopakom… Ty żyjesz Chris. – z niedowierzaniem opuściłam pokój w biegu w poszukiwaniu chłopaków.
- Liam, Zayn, chłopaki … Harry ! gdzie jesteście… Louis,
- ubierz się, zaraz pogrzeb, Alex – minął mnie ubrany na czarno Niall.
- Niall, ale ty nic nie wiesz.. Chris, on żyje.. jest w pokoju. Chodź. – tłumaczyłam oszołomiona.
- nie bredź.. Chris nie żyje.. musisz się z tym pogodzić.
- ale czy ty mnie słuchasz.. Chris jest w pokoju Zayna. On nie umarł. – wzięłam go za ręke i niemalże pociągnęłam w strone pokoju.
Nikogo nie było.
- nie ma go… - wydukałam przez łzy. – pewnie jest w łazience, sprawdze. – otworzyłam drzwi od łazienki ale tam też go nie było. Zaczęłam chodzić po pokoju i szukać go. Byłam w jakiejś furii. Dlaczego zniknął ?
- Alex, uspokój się. Chrisa tu nie ma.. to są jakieś twoje halucynacje. – zaczął mnie na siłe ciągnąc w strone łóżka i usilnie na nie kłaść.
- zostaw mnie.
- jesteś chora, Alex, chora psychicznie.
- pomocy.. Zaayn . zostawcie mnie.. Zayn, Zayn.. Zayn


- Spokojnie, jestem tu, skarbie. – powiedział przytulając mnie do swojego boku.
- ale on tu był i…
- spokojnie, to tylko zły sen.. już dobrze.- kołysał mnie całując w głowe.
- on do końca nie był taki zły. – wydukałam.
- o o czym ty mówisz ?
- śniło mi się że Chris wrócił.
- to dlaczego wołałaś moje imie.. bałaś się.
- Niall powiedział, że jestem chora, że mam halucynacje.. to było straszne… a ja naprawde go widziałam.
- wiem, skarbie. On jest teraz przy nas.. a ty wcale nie jesteś chora. – przytulił mnie mocniej. – Przespałaś cały dzień.
- czyli, że to już dziś.
Tagi: rozdział 54
07.12.2013 o godz. 12:44

Rozdział 53. Ty nie odeszłaś, ja nie odejdę.

- jak to jechali ? kto prowadził ?
- twój ojciec. – wyszeptał ledwo słyszalnie szatyn siedzący przy moim łóżku. Jego palce cały czas pieściły moje kostki, w ten sposób próbował ukoić ból, który w tej chwili obudził się w moim umyśle. Głośno przełknęłam ślinę, próbując oswoić się z tą wiadomością. Na marne. Serce zabiło szybciej kiedy spojrzałam w pełne bólu i troski oczy Liama, które robiły się wilgotne od słonych łez. Z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk, mój oddech był płytki jak atmosfera w Sali. Wzrok obserwował niebiesko – białe ściany a do nosa dostał się nieprzyjemny zapach szpitala.
- chce do niego iść. – powiedziałam spoglądając na lekarza, który patrzył na mnie z niedowierzaniem. – chce się z nim zobaczyć. – powtórzyłam ale oni nawet nie drgnęli. Moje palce wbiły się w szorstką pościel, kiedy próbowałam o własnych siłach podnieść się z łóżka.
- Alex, nie możesz. – powiedział z żalem Liam a jego oczy zalały się łzami. – Chris.. on .. on nie żyje. – powiedział a ja opadłam bezwładnie na poduszkę.
- to nie prawda. Chce do niego iść, słyszysz ? – Słyszałam tylko szum a obraz zamazywał mi się przez łzy. Nie wiem kiedy poczułam zimną posadzkę pod stopami i pobiegłam do drzwi od mojej Sali. Biegnąc bezwładnie po korytarzu, zaglądając do każdych drzwi, jakie mijałam po drodze, wołałam jego imię.
Próbowałam.
Nie słyszałam mojego łamiącego się głosu.
W piżamie szpitalnej wybiegłam na zewnątrz, szukając mojego brata, mojego Chrisa.
Opadłam bezwładnie na mokrą od deszczu trawę przed białym budynkiem, w którym zawaliło się moje życie. Położyłam się na niej, bijąc pięściami w ziemie. Czułam jakby moje serce stanęło w miejscu, oddech uwiązł w gardle, głos, który wołał jego imię stawał się cichy, niesłyszalny, trzęsące się ręce potargały włosy. Czułam ten cholerny ból w środku, pieprzoną pustkę, której nikt prócz niego nie zapełni. Moje ciało było zmęczone od płaczu i łkania. Nie wiedziałam co mam zrobić z rękami. Na nadgarstku spoczywała bransoletka, którą dał mi 3 lata temu. Nigdy nie mieliśmy wsparcia w rodzicach, mieliśmy siebie. Rodzice ? Mój ojciec zabił mojego brata, osobę, która dawała mi szczęście, która troszczyła się o mnie poza Seleną.
- Jak mogłeś, Chris ? obiecałeś że nigdy mnie nie zostawisz. Kłamałeś ! – krzyczałam dławiąc się powietrzem. Oddychanie sprawiało mi ból, wymawianie jego imienia powodowało ciarki na moim bladym ciele. Chciałam wpełznąć pod kamień, zasnąć i nigdy się nie obudzić.
- Chris, braciszku. – szeptałam patrząc jak ktoś wybiega z drzwi szpitalnych. To był Niall. Szukał mnie wzorkiem. Chciałam zapaść się pod ziemie. Nie chciałam czuć już tego rosnącego bólu w mojej psychice. Ciebie już nie ma. Myśl, że już nigdy nie usłyszę jego głosu, jego melodyjnego śmiechu, kiedy nabijał się ze mnie na każdym kroku, nie potargam jego bujnych brązowych włosów, nie przytulę, nie zobaczę już jak rano parzy herbatę tylko dla siebie, Nidy nie chciał zrobić mi śniadania, uważał, że to kobiety powinny robić takie rzeczy. Często kłóciliśmy się o drobnostki, o to, kto nie zgasił światła, czy nie zamknął drzwi frontowych na noc, wszędzie było go pełno. Dlaczego nigdy nie powiedziałam, że jest dla mnie ważny, że go kocham ? Wtedy wydawało się to banalne. Podejść do niego od tak i powiedzieć te słowa, które mogły wydawać się błahe. Teraz patrzę na to wszystko z innej perspektywy, jego nie ma i pewnie już nigdy się nie dowie jak bardzo go kocham. Ostatnio się mijaliśmy, spędzaliśmy mało czasu razem. On miał swoją dziewczynę, która teraz pewnie nie wie, że go już nie ma. Ja miałam Zayna.. i wciąż go mam.
- Alex. – blondyn podbiegł do mnie kucając aby zmierzyć się ze mną wzrostem. Jego czoło przywarło do mojego a niebieskie tęczówki poszukiwały mojego spojrzenia.
- odejdź stąd. – powiedziałam resztkami sił.
- Ty nie odeszłaś, ja nie odejdę. – szepnął chowając moją twarz w swojej szyi. Jego ramiona obejmowały moje. Jego oddech był spokojny, koił moje zmysły. Mokre policzki moczyły moją szyje.
- Gdzie on jest.? – powiedziałam pełnym nienawiści głosem uwalniając się z uścisku Irlandczyka.
- on jest w kos.. – przerwałam mu.
- Nie. Gdzie jest … mój… gdzie jest człowiek, który zabił mojego brata. ? – On nie jest moim ojcem, nigdy nie był i nie będzie. Żałuje, że kiedykolwiek darzyłam go takim mianem. Nie zasługuje na bycie kimś ważnym w moim życiu. Już nie. Zawsze traktowałam go powierzchownie, nienawidziłam jego obojętności wobec mnie. Nie potrzebowałam jego uwagi, wymagałam odrobiny szacunku. Czy to tak wiele ?. Nie raz słyszałam jak ojciec mówił, że się mnie wstydzi. Nie byłam jego wymarzoną córeczką, miłą, posłuszną, uczynną, odpowiedzialną. Byłam przeciwieństwem tych cech. Chris zawsze był jego idealnym synem chodź i tak nie miał dla niego czasu. Dlaczego akurat teraz go znalazł ? Znalazł czas na przejażdżkę po pijaku ze swoim synem pozbawiając go tym samym życia. Nienawidzę go !
Jeśli on żyje to mam nadzieję, że już do końca życia będzie oglądał świat spoza krat. Dopiero teraz dotarło do mnie co tak naprawdę się stało. Dałam upust emocją a teraz ? co teraz ?
- co my teraz zrobimy, Niall ? – zapytałam odsuwając się od niego. Chciałam być sama, nie miałam ochoty z nikim gadać ale wiedziałam, że Niall nie odpuści. Potrzebowałam go a on potrzebował mnie. Moja podświadomość podsuwała mi myśl, że sobie nie poradzę. Był jedyną osobą, która zawsze przy mnie była. Selena odeszła, chłopcy … pojadą w trasę . Zostawią mnie samą.. z tym wszystkim. Nie chciałam stawać im na drodze do marzeń ale ja najzwyczajniej w świecie nie dam sobie bez nich rady. Chce mieć teraz kogoś przy sobie. Wszystko się pieprzy. Dlaczego chodź raz nie może być dobrze ? Dlaczego cały czas czuje kłody pod nogami ? Nie daje rady. Rzeczywistość mnie przerasta. Mają racje, jestem bezbronnym dzieckiem, które chowa się pod maską tej właśnie Alex jaką byłam do tej pory. To nie prawdziwa ja . Jaka ja właściwie jestem? Nikt mnie tak naprawdę nie zna, nikt, nawet ja sama.
- nie chce zostać sama. – załkałam.
- nie zostaniesz. Paul odwołał trasę na prośbę Harrego. Zostaniemy z tobą. – powiedział a ja po raz kolejny wybuchłam płaczem.
- a fani ?
- zrozumieją. - odpowiedział

***

3 dni później po wydarzeniach w szpitalu nie zmrużyłam oka. Cały czas mam przed oczami, jak policjanci prowadzą mojego ojca do radiowozu. Dlaczego on wyszedł z tego wypadku bez najmniejszych obrażeń ? Dlaczego akurat on ? Najgorsze w tym wszystkim było to, że on, mimo wszelkich dowodów, wypierał się wszystkiego. Wiadomo, że pan prezes nie może mieć opinii mordercy. Pewnie nawet w tym momencie martwił się o swoją reputacje. Nie obchodził go Chris. Mama mieszka ze swoim gachem w naszym domu, rozmawiałam z nią, była roztrzęsiona i nadal jest. Mieszkam z Chłopcami, którzy odwołali trasę, Dzwoniłam do Seleny, która ma przyjechać na jutrzejszy pogrzeb. Jest w ciąży, ta wiadomość była dla niej szokiem i wielkim ciosem. Nie miała rodzeństwa a Chrisa traktowała jak własnego brata. Nie miałam jej tego za złe. Byłyśmy jego młodszymi siostrzyczkami. Jej mama cały czas do mnie wydzwaniała, Selena powiedziała jej że zamieszkała ze mną ale kiedy dowiedziała się że Sel nie pojawiła się na uczelni zaczęła się martwić. Anne oczywiście nie wie o ciąży ale kiedy dzwoniła składała mi kondolencje, które zapadły mi w pamięć. Byłam pod opieką psychologa, który kazał brać mi jakieś proszki uspokajające, które także pozwalały mi przespać noce. Chłopcy też bardzo to przeżyli ale chyba najbardziej Zayn. Chris był jego najlepszym przyjacielem. Próbujemy się wpierać ale to wszystko nas rujnuje. Ta nagła zmiana frontu. Jeden dzień zmienił tak wiele w naszym życiu. Już nigdy nie będzie jak kiedyś, te rany już nigdy nie przestaną krwawić.

***

Siedziałam na kozetce u Dr. Williams’a. Jak co dzień od śmierci Chrisa. Minęły tylko albo aż 3 dni. Te wizyty nic nie pomagają i wiem, że nie da się zapomnieć o kimś w przeciągu kilku dni. Nie chce zapomnieć. Chce nadal pamiętać uśmiechniętego chłopaka, który co rano mierzwił mi włosy. Ta terapia nie była moim pomysłem, moja matka, która teraz zaczęła się o mnie ‘troszczyć’ zafundowała mi te wizyty. Jak co dzień ta sama godzina. 14:30 te same pytania, od których czułam się tylko gorzej.
- jak się czujesz. ? – milczałam. Czy on myśli że odpowiem mu, że czuje się świetnie ? Czuje się cholernie źle, nie mogę pogodzić się z tym, że już go nie zobaczę. Że jego już nie ma.
- chujowo. – powiedziałam i wstałam z kozetki wychodząc z pomieszczenia. Jego rozpaczliwe wołanie nie zmieniło mojego zdania. Wyszłam z budynku z czerwonych cegieł. przywitał mnie lekki wiatr, który szczypał moje mokre oczy. 4 września. Gdyby nie to wszystko, w tej chwili wychodziłabym ze szkoły, nie od walniętego psychologa, którego załatwiła mi troskliwa mamusia. Nic nie potoczyło się jak chciałam.
Przeszłam na drugą stronę parkingu, gdzie czekał na mnie Zayn, oparty o maskę samochodu. Potargane włosy, 3 dniowy zarost i ciemne okulary zasłaniające gorycz jego czekoladowych tęczówek. Ubrany był zwyczajnie, jego niebieska koszula w kratę była nieestetycznie wygnieciona a czarne rurki przylegały do szczupłych nóg, które kończyły szare trampki na jego stopach. Uśmiechnął się blado a zaraz potem przytulił mnie do swojego torsu.
- Nie pytaj dlaczego tak wcześnie, okej ? – powiedziałam a on skinął głową.
Pocałował mnie w głowę a następnie szepnął do ucha, że mam wsiadać do auta.
- Nie chce chodzić na te wizyty .. – powiedziałam, kiedy ruszyliśmy z parkingu a Zayn zapiął pasy.
- Jeśli nie chcesz, więcej tam nie pojedziemy. – powiedział łagodnie. Jego głos koił moje uszy a zapach jego perfum pozwalał na chwile zapomnieć o tym całym chaosie. Nie chciałam myśleć co by było gdybym straciła też Zayna.
Myślałam, że powie, że musze tam chodzić, że to mi pomoże, ale on dał mi wolną ręke. Jest uparty ale nie taki jak był Chris. Zawsze musiał postawić na swoim.
Jechaliśmy do domu mojej matki i jej faceta, żeby zabrać resztę moich rzeczy. Przez całą drogę przez zatłoczone miasto z radia leciała ściszona muzyka. Patrzyłam na ludzi przez szybę samochodu, po którym spływały krople deszczu. Uderzały osobno, żeby potem spłynąć na sam dół i stworzyć jedną kałużę. Zobaczyłam dom, w którym dorastałam, nie było to szczęśliwe dzieciństwo ale wtedy tak bardzo nie zależało mi na szczęściu. Tak wiele straciłam, tak wiele się zmieniło, tak trudno mi zapomnieć. Kiedy zaparkowaliśmy pod domem wspomnienia wróciły. Te dobre kołatały się gdzieś w umyśle a te złe odeszły w niepamięć. Wpiłam palce w siedzenie obserwując jak Zayn ściąga okulary z nosa i spogląda na mnie pełen współczucia.
- Iść z tobą ?
- poradzę sobie. – skłamałam i pociągnęłam za klamkę.
Przywitał mnie gwałtowny deszcz. Szybkim krokiem pobiegłam do drzwi i odwracając się na chwile do chłopaka siedzącego w samochodzie zadzwoniłam do drzwi. Czułam presje kiedy czekałam w deszczu aż ktoś je otworzy. Zadzwoniłam ponownie aż mój wzrok utkwił w niebieskich tęczówkach faceta mojej matki. Nie byłam pewna czy to właśnie on, ale kto inny. Pierwszy raz widzę go na oczy. Czarne włosy z siwymi refleksami, które dawały znać o jego wieku, wystające kości policzkowe i smukłe blade usta. Ubrany był w zwykłą koszule w ciemno-niebieską kratę i czarne spodnie. Przez dobre 3 minuty mierzyliśmy się wzrokiem, w końcu zaproponował, żebym weszła.
- Ty pewnie jesteś Alex. – powiedział kiedy obserwowałam zmiany w przed pokoju. Nie był to już ten sam dom. Nie przypominał wystrojem tego, w którym mieszkałam 17 lat. Na pierwszy rzut oka, było widać, że nie mieszkają w nim dzieci. Idealny porządek i zupełnie nowoczesny wystrój salonu i kuchni. Mężczyzna patrzył na mnie znacząco, jakby oczekiwał odpowiedzi, chodź oboje dobrze wiedzieliśmy że wie kim jestem.
- a pan to pewnie nowy … PARTNER mojej matki. – zrobiłam nacisk na ‘partner’ .
Przytaknął zakłopotany. Nie miałam zamiaru urządzać sobie z nim pogawędki, przyszłam tylko po rzeczy.
- Gdzie mama ? – zapytałam
- pojechała na zakupy, powinna zaraz być.
- chyba nie mam aż tak dużo czasu, gdzie moje walizki ? – przeszłam do rzeczy.
- są w salonie. Naprawdę nie chcesz poczekać na mamę? Chciała z tobą porozmawiać. – mówił łagodnym tonem ale ja sprawiałam wrażenie obojętnej na jego ‘prośby’ Wzięłam dwie walizki, które wcześniej spakowałam i pociągnęłam je za sobą w kierunku drzwi. Facet chyba sobie odpuścił bo sam mi je otworzył i bezczelnie patrzył jak wychodzę, męcząc się z nimi na schodach. Nie czekałam długo jak usłyszałam zamykane drzwi od samochodu a Zayn, który w nim siedział szybko znalazł się obok i wyręczył mnie.
- Alex, bo… wiem, że to nieodpowiedni moment ale …zamieszkaj ze mną. – powiedział kiedy ruszyliśmy spod mojego DAWNEGO DOMU.
- przecież będę z wami mieszkać. – odpowiedziałam zdezorientowana.
Chłopak zatrzymał się na czerwonym świetle i spojrzał na mnie.
- no tak Z NAMI . Chce żebyś zamieszkała ze mną. Tylko ty i ja. Sami. – akcentował każde słowo.
- Zayn, zielone.
___________________________________________________________________________________
Heej : **
Przepraszam jeśli kogoś zawiodłam i wgl. Dziękuje za wszystko. Kocham was <3
louiss.jpg
Tagi: Rozdział 53
23.08.2013 o godz. 23:44

Rozdział 52. Bałem się.

- zamknij się, Malik. – klepnęłam go mocno w ramie i powrotem spoczęłam na jego torsie. Poczułam rękę gładzącą moje włosy. Uśmiechnęłam się mimowolnie i wtuliłam mocniej otulając jego klatkę.
To wszystko się skończy już jutro. Pomyśleć że wakacje tak szybko minęły. Sporo się przez nie wydarzyło i chodź przeważały złe wydarzenia to nie cofnęłabym czasu. Poznałam Zayn’a i chłopaków.. będzie mi brakowało wchodzenia do mojego pokoju bez pytania, wyżerania jedzenia z mojej i tak zawsze pustej lodówki, budzenia mnie co rano w różnych formach, naszego ślęczenia przed telewizorem i obżerania się popcornem. To właśnie my. Nigdy nie patrzyłam na nich pod względem One Direction – wielkich gwiazd , widziałam w nich zwyczajnych nastolatków bo nie mogę powiedzieć ‘normalnych’ Będzie mi ich cholernie brakować. Nie wiem jak się ułoży z Harry’m ani z Niall’em, na razie nie chce o tym myśleć. Może ta przerwa da nam do myślenia i wszystko okaże się błahą sprawą.

Poczułam jak Zayn poluźniał swój uścisk. Podparłam się na łokciach spoglądając na śpiącego chłopaka. Czy moja osoba, tak bardzo go nudzi ? – pomyślałam. Bez namysłu nasunęłam na niego bordowy koc i spoglądając tak przez chwile, musnęłam lekko jego policzek. Wzdrygnął się przez sen, co wywołało u mnie cichy chichot. Zsunęłam się z wysokiego łóżka. Kiedy moje bose stopy dotknęły zimnej drewnianej podłogi, ruszyłam do drzwi balkonowych, zamykając je, co spowodowało delikatny przeciąg. Lato zamienia się w jesień. – mruknęłam w myślach i po cichu wyszłam z pokoju. Kiedy tylko zamknęłam drzwi, usłyszałam hałasy i śmiechy z dołu. W całym korytarzu było ciemno, na końcu niego, przez jedyne okno przedostał się jasny błysk pioruna. Burza ! Czułam się trochę jak w horrorze ale to przecież dobrze mi znany dom. Kierowałam się do schodów ale ktoś mi przeszkodził. Usłyszałam ochrypnięty, niski głos i już wiedziałam do kogo on należy.
- Nie dokończyliśmy rozmowy. – rzucił. Spojrzałam na niego. Nawet przez panujące ciemności, doskonale widziałam jego błyszczące, zielone oczy, które biły strachem.
- Dokończyliśmy, Harry – powiedziałam ledwo słyszalnie.
Styles oddychał swobodnie, czułam jego oddech na mojej szyi Jego głowa była pochylona tak, że jego loki muskały moją twarz. Zbliżył swoje usta do mojego ucha. Moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, kiedy swoimi wargami przejechał po nasadzie ucha.
- Ja nie skończyłem. – szepnął.
Zastanawiałam się czy on gra takiego kolesia, czy naprawdę taki jest. Zawsze był zabawnym i sympatycznym nastolatkiem, który rozbierał się, bo sądził, że czuje się wyzwolony. Teraz widzę go w innym świetle. Nie ma już małego chłopczyka z lokami, jest mężczyzna, który ma nade mną całkowitą kontrole. – gdzie się podziała Alex, którą poznałem ? – zadrżałam.
Myślałam że wszyscy cieszą się, że powoli się zmieniam. Nie traktuje już ludzi powierzchownie. Mam odrobinę empatii i współczucia.
- co masz na myśli. ? – zapytałam zwiększając dystans między nami.
- gdzie się podziała dziewczyna, która mówiła ‘jak łazisz’ do każdego na ulicy, gdzie Alex, która nie słuchała nikogo i robiła co jej się żywnie podobało. Jesteś pod kontrolą Zayn’a. On na nic Ci już nie pozwala. – Zbliżył się odgarniając loki ze swojego czoła.
- Wiesz co ? Nie poznaje cię Harry. – wyminęłam go – i też nie jesteś tym chłopakiem, którego poznałam 2 miesiące temu. – wykrzyczałam.
Gdyby Zayn nie miał tak twardego snu, pewnie by się obudził. Pewnie wyszedłby z pokoju i znowu zobaczyłby nas w tak dwuznacznej sytuacji. Byłam już na dole, kiedy usłyszałam szloch lokowatego.
Nie cofnęłam się..
Wręcz przeciwnie.
Ominęłam zdziwionych domowników w salonie i biorąc kurtkę pod pachę, wyszłam z domu. Kiedy zamknęłam drzwi, przywitała mnie ulewa. Wybiegając z posesji, byłam już mokra. Burza coraz bardziej dawała się we znaki. Zarzuciłam kurtkę na ramiona, zakładając na głowę kaptur, chodź nie wiem po co to zrobiłam. Byłam już mokra od bosych stóp, po kasztanowe włosy. Pogubiłam się w tym wszystkim. Życie nie jest tak proste jak mi się kiedyś wydawało. Za kilka dni, moich rodziców czeka sprawa rozwodowa. Dlaczego do cholery mam być światkiem. Nie mam z nimi nic wspólnego, poza tym że dzielimy wspólny dom, w którym i tak nigdy ich nie ma. Usiadłam na ławce, podciągając kolana do klatki piersiowej. Ręce owinęłam wokół nóg a głowę schowałam w ramionach. Moja samotność nie potrwała długo. Usłyszałam kroki w moim kierunku a raczej chlapanie w kałuże. Przerażona podniosłam głowę i zobaczyłam postać. Nic nie widziałam z powodu braku oświetlenia na tej ulicy.
- To tylko ja.
- Niall ? – zdziwiłam się.
- Tak bardzo się śpieszyłaś, że zapomniałaś butów ? – powiedział siadając obok mnie.
Spojrzałam na moje bose stopy. Jedną jeszcze zdobił bandaż, który Harry założył mi w dniu urodzin Payne’a. Był cały przemoczony ale nie ściągnęłam go.
- można tak powiedzieć. – rzuciłam blado się uśmiechając.
Siedzieliśmy tak długo w milczeniu patrząc tępo w krajobraz opustoszałego Londynu. Wyglądaliśmy jak para idiotów, która uciekła z domu. Spojrzałam na Horana i spostrzegłam że płacze. Sama nie wiem czemu, ale zrobiło mi się go żal. Tak, tego dupka, którego nazywałam moim najlepszym przyjacielem i dokładnie tego, który zrujnował życie mojej przyjaciółce. Do tej pory nie wiedziałam co się między nimi wydarzyło. Chyba tylko ta dwójka to wiedziała.
- nie płacz, proszę. – tylko te słowa nasuwały się na usta. Dlaczego mówiłam to tak spokojnym tonem. W środku byłam wściekła, wściekła na Styles’a.
- Przepraszam Cię. – usiadł w tej samej pozycji co ja, odwrócił się w moją stronę wgapiając się w mój lewy profil. Czułam jego wzrok na mojej twarzy. Wiem, że był przygnębiony. Przez cały ten czas od wyjazdu Seleny był w takim nastroju. Widok drzewa po drugiej stronie alei był ciekawszy, niż oglądanie płaczącego blondyna, który cały czas czekał na jakąś reakcje z mojej strony. – Jestem cholernym dupkiem. Kocham Sel ale po tym co zrobiłem ona nigdy mi nie wybaczy. Mam prawie osiemnaście lat, jestem nieodpowiedzialny, sam jestem jeszcze dzieckiem a myśl że mam mieć własne …. Nie mogę sobie tego wyobrazić..
- Zaraz, co ty powiedziałeś ? – automatycznie odwróciłam się w jego stronę. Był chyba bardziej zdziwiony niż ja. – Jak to dziecko ? Selena jest w ciąży ? – wstałam z ławki. Lekko zadrżałam kiedy moje bose stopy dotknęły mokrego chodnika. Przeczesałam nerwowo włosy na jeden bok nie mogąc uwierzyć co przed chwilą usłyszałam. Nie wiem już czy bardziej byłam zła na nią, że mi nie powiedziała, czy na niego, że pozwolił jej odejść.
- to ty o niczym nie wiedziałaś ? – spojrzał na mnie, zmieniając pozycje siedzenia na wcześniejszą. Przeczesał swoje farbowane blond włosy, czekając na odpowiedź, której i tak był pewien. Pokiwałam głową przecząco i zatrzymując się na środku chodnika, kucnęłam, wczesując palce we włosy.
- Dlaczego pozwoliłeś jej odejść, dlaczego do cholery jej nie zatrzymałeś ? O wszystkim wiedziałeś a mimo to nic nie zrobiłeś ! – nie miałam nawet siły, żeby na niego krzyczeć. Mówiłam łamiącym się głosem cały czas kołysząc się na nogach. Moje stopy odmówiły posłuszeństwa, dlatego pochyliłam się do tyłu i usiadłam na zimnym chodniku, cały czas moknąc.
- Bałem się. – wydukał.
Miał racje. Był nieodpowiedzialnym bezbronnym dzieckiem, który nie dorósł do bycia ojcem. Był beztroskim Irlandczykiem, który jadł i spał, kochał śpiewać ale była jeszcze jedna rzecz, którą kochał.
Selena.
Ona sprawiła, że chciał się zaangażować, chciał z nią być ale nie był gotowy na to, żeby wspierać ją, kiedy tego potrzebowała. Jeśli ona wyjechała usunąć to dziecko ?
- Niall, co ty jej powiedziałeś ?
- że nie jestem jeszcze gotowy na dziecko .. – spuścił głowę w geście poddania się.
- Do cholery a ona była na to gotowa ? Ona ma 17 lat, jest młoda, stanowczo za młoda na dziecko. W tej chwili potrzebuje wsparcia nas wszystkich, a w szczególności twojego. To będzie twoje dziecko, Niall czy tego chcesz czy nie. Stało się. Czasu nie cofniesz. Niall do cholery, obudź się ! Zrobiłeś jej dziecko a teraz ją zostawiasz ? Tak robią największe chamy, słyszysz ? Ona sobie sama z tym nie poradzi…
- WIEM. – przerwał mi i zerwał się z ławki. Kucnął przede mną i złapał moją twarz w dłonie. – żałuje tego, słyszysz ? Żałuje że to powiedziałem. Żałuje że pozwoliłem jej wyjechać. Żałuje, Alex…. – Po jego policzku spłynęła strużka łez. W tej chwili nic już nie wiedziałam, ale jego słowa były szczere. Wiem, że tego żałuje. Chce żeby Sel wróciła, żeby urodziła to dziecko, tu w Londynie, pomogę jej. – obiecałam sobie.
Dlaczego mi nie powiedziała ? – ta myśl nie dawała mi spokoju. Gdybym tylko wiedziała, wszystko potoczyłoby się inaczej. Nic nie dzieje się po mojej myśli. Chłopcy wyjeżdżają, zostanę z tym wszystkim sama.
Obserwowałam jak Horan wstaje. Naciągnął przemoczoną koszulkę i podał mi rękę, którą od razu ścisnęłam. Jednym ruchem podniósł mnie ku górze. Nie puszczając mojej ręki prowadził mnie, jak dobrze zauważyłam do domu chłopaków. Zatrzymałam się w ramach protestu. Odwrócił się, kiedy spostrzegł moją niechęć.
- nie chce tam iść. – powiedziałam z odrazą. Wiedziałam że jest tam Harry a nie za bardzo miałam ochotę na spotkanie z nim. Zauważyłam że Niall zignorował moją ‘prośbę’. – Proszę.
- Alex, jutro rano wyjeżdżamy. Paul się wścieknie jak mnie nie będzie. – wytłumaczył.
Jak zwykle myślał o sobie czy zwyczajnie bał się Paul’a ? Nie ważne co było prawdą. Poszłam z nim na ugodę i dałam się zaciągnąć do domu. Pod drzwi dotarliśmy dość szybko, pomijając fakt że przez całą drogę spoczywałam na plecach blondyna.
- No zeskakuj. – rozkazał kiedy weszliśmy do ciepłego domu. Atmosfera w nim nie koniecznie taka była.
Od progu słychać było kłótnie między Harrym a Lou. Liam najwidoczniej stał po stronie Tomlinson’a, bo Harry obdarzył go karcącym wzrokiem kiedy wkurzony wychodził z salonu. Nawet mnie nie zauważył w przed pokoju. Szybko pobiegł na górę, krzycząc na obchodne, żeby wszyscy dali mu spokój. Nie mogłam sobie darować, że ta cała atmosfera w domu, panuje przeze mnie ale nie będę się obwiniać o moje istnienie.
- ubierz coś suchego. – szepnął do mnie Horan, sam kierując się na górę.
- a mógłbyś przynieść mi coś swojego ? Zayn śpi na górze i nie chce go budzić … - skłamałam. Prawdą było to, że bałam się spotkania z Harrym na górze. Wolałam poczekać na dole na suche ciuchy a potem bezpiecznie udać się na ciepłą kanapę do Liam’a i Lou. Chciałam ich też sprytnie wypytać o co im poszło no i spędzić z nimi ten ostatni wieczór przed wyjazdem. Niall przytaknął i poszedł a raczej pobiegł na górę, ja trzęsąca się z zimna wyglądałam jak ofiara losu. Zerknęłam w lustro, wiszące w przed pokoju i zmyłam palcami resztki rozmazanego makijażu pod oczami. W między czasie podsłuchałam o czym gadają.
- myślisz że Harry mówił serio ? – usłyszałam Liam’a ale nie zdążyłam posłuchać o co chodzi bo przyszedł Niall z rzeczami w rękach.
- Dzięki – wybełkotałam wciąż zafascynowana ich rozmową. Wzięłam ubrania i pokierowałam się do łazienki po drugiej stronie korytarza. Zamknęłam drzwi na klucz i zdjęłam z siebie mokre rzeczy, rzucając je na podłogę. Założyłam suche ubranie jakim były szorty i znoszona szara bluza Jacka Willsa. Mokre włosy rozczesałam i lekko podsuszyłam. W takim stanie wyszłam. Może nie wyglądałam najlepiej w jego ubraniu ale zawsze lepsze to niż ciuchy, które lepią ci się do ciała. Szybko poczłapałam na kanapę, robiąc sobie miejsce między Niall’em a Liam’em. Cały czas myślałam o Selenie ale w mojej głowie znalazło się jednak miejsce na pana z bujnymi lokami. Wciąż byłam wściekła ale nie chciałam nikomu nikomu tym mówić. Byłam ciekawa co powiedział im Harry. Chciałam zapytać ale zamiast tego wtuliłam się w tors Liam’a, zatapiając wzrok w filmie akcji. Strzelanie i te sprawy nie za bardzo mnie kręciły ale chciałam chodź na chwile zapomnieć o tym co zdarzyło się kilka godzin temu.
- Oh Alex, też cię kocham ale nie zapominaj, że mam dziewczynę. – mówił drażniąc się ze mną.
- naprawdę ? a ja chłopaka ale chyba nie byłby zazdrosny o to, że Cię przytulam. – powiedziałam i bardziej się w niego wtuliłam.
- a ja to już się nie liczę, hm ? – Louis dał znać o swoim istnieniu. Spojrzałam na niego nie poluzowując uścisku z Liam’em. Miał smutną minkę i symulował płacz, pocierając pięściami policzki, robiąc przy tym charakterystyczny grymas. Gestem ręki dałam znać, że ma się przyłączyć.
- Nie wiem o co chodzi ale też chce. – krzyknął Horan i przytulił się do nas. Nie protestowałam, mimo to, że Lou i Niall trochę mnie dusili. Żałowałam, że nie ma z nami Zayna i Harry’ego. Miałam dość tej chorej sytuacji z loczkiem. Chciałam się po prostu do niego przytulić jak robią to przyjaciele ale jego cwaniackie i aroganckie zachowanie na to nie pozwalało. Odrażał mnie jego sposób bycia. Przez te kilka godzin tak bardzo się zmienił ? a może to zwykła maska, pod którą chce skryć swoje prawdziwe emocje. Może tak bardzo go zraniłam, że nie potrafi poradzić sobie z uczuciami. Tylko dlatego zgrywa kompletnego dupka ? Kiedy mówił mi co czuje, był taki szczery, że byłam skłonna uwierzyć we wszystkie jego słowa. Jego teraźniejsze zachowanie spłukało mi obraz wrażliwego loczka, który wyznawał mi swoje uczucia. Nawet Zayn nie mówi do mnie w taki sposób. On i Harry mają zupełnie inne charaktery. Zayn jest z tych trudniejszych, którzy rzadko wyznają uczucia a Harry przeciwnie. Malik zmienił się. Lubi chwalić się tym, że mnie kocha, że jestem jego. Oboje są inni ale właśnie dlatego łączy ich przyjaźń.. albo ŁĄCZYŁA. Czuje się paskudnie, że poróżniłam tak bliskich przyjaciół. Styles nawet skłócił się z resztą chłopaków i już chyba nie chciałam wiedzieć o co poszło.
- Dusicie. ! – Liam próbował wyswobodzić się z naszych objęć. Na marne.
- Dobra chłopaki, oglądamy horror ! – zakomunikowałam rozpychając się rękoma, na znak zakończenia tych czułości. – Jak będziecie się bali, mogę was przytulić. – zaśmiałam się
- no chyba ty. – powiedział oburzony Lou. Zaczęłam się śmiać z jego tonu, kiedy dołączył do nas Zayn.
- Tak głośno że nie da się spać. – wybełkotał
Jak zauważyłam przebrał się. Miał na sobie granatowe spodnie dresowe i biały t-shirt. Kruczo-czarne włosy w lekkim nieładzie i przymrużone oczy, które zmniejszyły się na kontakt z ostrym światłem. Chłopak ziewając zgasił światło, które do tej pory otaczało salon i przedpokój.
- hahahahahh Książe ‘moje włosy’ się obudził.
- obudzilibyście nawet …. Nie mam pomysłu, cholera… ale obudzilibyście wszystko co śpi. – powiedział siadając na kanapie. Louis włączył horror, którego jak zwykle nie będziemy oglądać, zajęci sobą.
- brakowało mi tego, wiecie ? – powiedział Li rozkładając ręce za kanapą.
- oj cicho, film. – Malik przerwał tą uroczą chwile, w której wypadało powiedzieć coś w stylu „mi też” Malik był raczej oszczędny w okazywaniu uczuć do chłopaków. Nie mówię tu od razu o całowaniu się ale mógłby czasem powiedzieć coś miłego.
Byliśmy skazani na horror, który oglądaliśmy na początku wakacji. Wtedy jeszcze wcale się nie znaliśmy. Może teraz dowiemy się o czym jest ten film. W trakcie oglądania Niall zasnął a ja przyssana do granic możliwości do Mulata, oglądałam napisy końcowe na czarnym tle. Zayn złączył nasze palce i przyłożył do swoich ust, całując moje kostki. Zaśmiałam się melodyjnie nie odrywając twarzy od jego wibrującej pod wpływem oddechu klatki. W pokoju zrobiło się dziwnie cicho a muzyka z filmu ucichła na dobre. Podniosłam się z torsu chłopaka i zaczęłam ilustrować pomieszczenie, w którym panował półmrok. Jedyne światło dawała mała lampka na stoliku obok kanapy. Jak zdążyłam zauważyć Horan spał, Liam odciął się od świata rzeczywistego, sms’ując z Danielle a Louis patrzył tępo w zgaszony już telewizor.
- to co idziemy spać, ludzie ? – rozplątał nasze palce Zayn i podparł się na łokciach oparcie kanapy. Z grymasem na twarzy przyjął niespodziewanego buziaka ode mnie.
- nawet nie trafiłaś w usta, pijaku. – powiedział kąsając mnie palcem w żebra.
- może cię zadziwię ale nic nie piłam, KOCHANIE. – ostatni wyraz trochę przedłużyłam.
- dobra zakochańce, mam dość tego milusiego tonu w tym domu. Lecę na górę, ludzie. – Powiedział Louis, jednocześnie wstając z miejsca. Na odchodne wypiął swoje biodra kilka razy w naszą stronę. – mocniej Zayn, mocniej. – zaczął się nabijać. Liam, który cały czas swój noc wlepiał w telefon, usłyszał jego monolog bo zaczął się śmiać. Zayn uderzył go poduszką w pośladki, dając tym samym sygnał, że ma sobie iść.
- Dobra to ja też idę do siebie. – poczochrał moje włosy, na co spotkał się z moim cichym jękiem. – tylko nie bądźcie za głośno. Horan tu śpi. – zaśmiał się i żeby uniknąć naszych reakcji pobiegł na górę.
Nie wiedząc kiedy zasnęłam. Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Zanim się zorientowałam Zayn trzymał go przy uchu. Przetarłam zaspane powieki i wróciłam do świata realnego podnosząc się na kanapie do pozycji siedzącej. Niall cały czas spał na podłodze.. ale nie to mnie w tej chwili obchodziło. Spojrzałam zdziwiona na Zayn’a, któremu zmienia się wyraz twarzy. Jego źrenice gwałtownie się poszerzyły, kiedy patrzył na mnie ze współczuciem . Współczuciem ? CO DO CHOLERY ? Po chwili rozłączył się podając mi telefon.
- co jest ? kto dzwonił ? – zasypywałam go pytaniami
- Chris miał wypadek, jest w szpitalu. – powiedział od razu. Moje oczy momentalnie się zaszkliły a serce zabiło mocniej na te słowa. Moja klatka unosiła się nierównomiernie a przyśpieszony oddech wypełniał pokój.
- chodź, jedziemy do szpitala. – rzucił. To były ostatnie słowa, które usłyszałam.
Odpłynęłam czując rosnący ból w głowie, kiedy upadłam na podłogę.


Ostre światło szpitalne sprawiało, że moje powieki zostały nienaruszone. Zaczęłam nimi lekko trzepotać, żeby oswoić się z tak jasnym oświetleniem. Poczułam bandaż owinięty dookoła mojej głowy. Kiedy przyzwyczaiłam oczy do warunków panujących w pomieszczeniu, zobaczyłam twarz Liama nam moim łóżkiem. Zaczął mówić do mnie ale ja nie kontaktowałam. Słyszałam tylko jakiś cholerny szum w mojej głowie. Zaczęłam zastanawiać się jak tu trafiłam. Co się wydarzyło ? Chris . Jedyne co przyszło mi tej chwili do głowy. Pielęgniarka podchodząc do mojego łóżka, dokładnie mi się przyjrzała i zapisała coś na karcie, którą później przywiesiła na łóżku.
Poczułam rękę Liama, która ściskała moją, próbując dodać mi otuchy. Co się tu dzieje.
-Chris.. – powiedziałam ledwo słyszalnie. Po woli dochodziły do mnie zdarzenia dzisiejszego wieczora. – gdzie on jest ? – zapytałam. Byłam przygotowana na wszystko. Jednak obawiałam się usłyszeć najgorszego.
- nastąpiły pewne komplikacje. Jest na Sali operacyjnej. – usłyszałam lecz nie od Liama. Od pewnego czasu był z nami lekarz, który poinformował mnie o tym. – Jak się pani czuje ?
- nie ważne.. zajmijcie się nim. – powiedziałam lekko zirytowana. – Jakie do cholery komplikacje, co z nim ?
- zemdlała pani, nie może się pani denerwować. – uspokajał mnie a Liam wzmocnił uścisk mojej dłoni.
- jestem jego siostrą, chce wiedzieć co się dzieje ..
- jechali z dużą prędkością. Uderzyli w słup, kierowca był pijany. Pani brat nie prowadził pojazdu, był pasażerem.
- jak to jechali ? kto prowadził ?

______________________________________
Z komentarzami marnie ale dodałam..Mam nadzieje, że teraz się poprawicie. Aha i dziękuje .. miałam 72 obserwujących, teraz jest 68. Najwidoczniej 4 osoby już dały sobie spokój. No nie ważne :) Mam nadzieje, że ktoś to jeszcze czyta. KC <3
Wczoraj ( bo jest 2:08) minęły 3 lata odkąd chłopcy zostali połączeni w jedność. Wszystkiego najlepszego Directioners <3
3 yearsff.jpg
Tagi: Rozdział 52
24.07.2013 o godz. 02:09

Wiem, że zaniedbałam ale pisze tylko w wolnych chwilach. Wiem, że są wakacje i nie ma szkoły ale nie będe siedziała godzinami przed laptopem i pisała. Jest ciepło, chcę korzystać z wakacji... chyba rozumiecie. Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale postaram się dodawać jak najczęściej ale to zależy też od was. Napewno niektórzy odpuścili sobie czytanie (nie dziwie się ) ale Ci, którzy jeszcze zostali ze mną. --> Kocham was. <3 Komentujcie ( nie chce spamów ) Wiem, że rozdział jest krótki, ale następny będzie dłuższy.

Jak się podoba Best song ever ?
marcel.jpg
Tagi: Notka
20.07.2013 o godz. 14:44

Rozdział 51. Zamknij oczy.


- Nie. Kocham cię, Harry. Dlatego nie chce, żebyś przeze mnie cierpiał.
Harry spojrzał na mnie. Był wściekły. Jego tęczówki nabrały ciemniejszego koloru. Klatka unosiła się i opadała pod wpływem nierównomiernego oddechu.. Wiedział że moje słowa są jednoznaczne z tym, że jednak nie możemy być razem. O ironio, dlaczego w tej chwili wszystko się sypie i obrywam tylko ja? Tak Alex, zasłużyłaś sobie.
- Kochanie, jesteś tu ? – Zayn efektownie popsuł tą chwile ale byłam mu za to wdzięczna.
Przeleciał wzorkiem po Harrym. Nasze ciała dzielił bardzo mały dystans. Ręka Harrego opuściła mój policzek opadając bezwładnie obok biodra. Spojrzałam przerażona na mulata, którym aż się gotowało. Nie dziwiłam się. Staliśmy dość blisko siebie, sami, w dwuznacznej dla niego sytuacji. Jego szczęka zacisnęła się, kiedy spojrzał na Harrego, który po woli wycofywał się z przegranej pozycji.
- możesz wyjść wreszcie. – fuknął Zayn. Harry najwyraźniej zaskoczony jego ruchem, wycofał się i odszedł. Zostaliśmy sami z Zaynem. Powietrze w pokoju było ciężkie i gęste, czułam gule w gardle, kiedy wzrokiem przeszywałam pustą przestrzeń, zatrzymując się na jednym punkcie. Zegar. Patrzyłam jak miarowo tyka, wydając przy tym charakterystyczny cichy dzwięk.
- czego chciał ? – powiedział spokojnie. Nie spodziewałam się takiego tonu, on chyba też to zauważył. Podszedł bliżej mnie, złączył nasze palce w mocnym uścisku. Spojrzałam na jego twarz. Bał się. Tylko czego ? Że go zostawie ? Do jego czekoladowych oczu cisnęły się łzy, próbował to ukryć ale poddał się, kiedy pojedyńcza popłynęła po jego policzku osiadając w kąciku ust. Podniosłam wolną ręke, żeby zetrzeć łzę z jego policzka, ale zatrzymał mnie, wplatając palce w dłoń i zaciskając równie mocno jak przy lewej. Staliśmy na przeciwko siebie, dokładnie w drzwiach balkonowych jego pokoju. Czułam na sobie jego niespokojny oddech.. Malik cały czas czekał na moją odpowiedź. Jego ciemne oczy, błagały o kontakt z moimi szmaragdowymi. – powiedz mi. – niemal błagał, żebym wypowiedziała jakieś słowa.
- Kocham cię, Zayn. Nie chce nikogo innego. – powiedziałam omijając odpowiedz. Co miałam mu powiedzieć. Harry powiedział, że mnie kocha ? NIE . Nie chciałam, żeby przyjaciele, którzy mieli już pare starć przeze mnie, znowu się pokłócili i.. znowu przeze mnie. Teraz to on milczał. Starał sięprzetworzyć w głowie co właśnie mu powiedziałam. Nie mogłam czekać, chciałam usłyszeć jego ciepły głos. Chciałam tak po prostu go przytulić, ale sytuacja, w której się znajdowaliśmy nie pozwalała na to. – Zayn, proszę powiedz to, powiedź, że mnie kochasz. – szepnęłam.
Milczał.
- Zamknij oczy. – powiedział. Nie byłam do końca przekonana ale zrobiłam co kazał. Zamknęłam powieki i poczułam jak lekko rozplątuje nasze palce. Przestraszyłam się ale mimo to nie otwierałam oczu. Może właśnie dlatego, że się bałam. Poczułam jak podnosi moją prawą ręke i przykłada do swojej klatki, czułam ciepło jego skóry i bijące serce. Bez jego pozwolenia otworzyłam oczy. Widziałam mulata, skupionego na mojej twarzy. Zachowywał się jakby sytuacja z przed kilku minut odeszła w niepamięć. Na jego twarzy dostrzegłam leniwy uśmiech, który rozluźnił moje tapięte mięśnie. – czujesz ? – przerwał na moment – jest twoje.
Trzymałam dłoń na jego sercu, czując jak bije tylko dla mnie. Postanowiłam zrobić to samo ale chłopak mnie wyprzedził i dotknął mojej klatki.
- moje też należy do ciebie. – powiedziałam mocniej przywierając jego dłoń, do miejsca, gdzie znajduje się serce.
- też cię kocham, Alex.. – powiedział prawie szeptem. Moje ręce automatycznie objeły chłopaka, a głowa przywarła do jego torsu. Zayn odwzajemnił uścisk. Nie widziałam jego twarzy ale wiedziałam, że się uśmiecha.
Leżąc w łóżku otuleni własnymi ciałami rozmawialiśmy na różne tematy. Leżałam na jego torsie a Zayn kreślił mi nieznajome wzory na odkrytym ramieniu. Zaczęłam zastanawiać się że bardzo mało czasu spędzamy ze sobą. Dużo przesiadujemy z chłopakami, zajmując się ich problemami, zapominając o własnych. Mijaliśmy się, rozmawialiśmy nie zachowując się jak para. Nie mieliśmy czasu na jakiekolwiek czułości, powiedzenie sobie miłego słowa, przytulenie, pocałunek. Żyliśmy zbliżającą się trasą, wyjazdem Seleny, problemami z Niallem i wszystkim co kręciło się wokół nas a zupełnie nas nie obejmowało. Jesteśmy przyjaciółmi i chcemy razem rozwiązywać swoje problemy ale chcemy też mieć czas dla siebie.
- o czym myślisz ? – wyrwał mnie z transu mój chłopak
- o nas, o problemach, o tym wszystkim. Może teraz nie wszystko układa się tak jak trzeba ale jest dobrze i boje się, że to minie. Zawsze kiedy było dobrze coś się psuło . Zawsze, Zayn.
- nic się nie zepsuje, Alex. – powiedział całując mnie w głowe.
- Obiecujesz ? - podciągnęłam się na łokciach sięgając do jego twarzy.
- Obiecuje. – złączył nasze usta lekko zagryzając moją dolną warge, uśmiechając się przy tym. – dawno tego nie robiliśmy – rzucił. – ale zawsze możemy to nadrobić. Wiesz.. długa trasa, nie będzie mnie tyle czasu..

____________________________________________________________________________
Krótki strasznie ale jakiś jest. Przepraszam, że tak długo ale mam wakacje i może jest dużo wolnego czasu ale nie miałam zbytnio weny, często pisałam sporo ale usuwałam wszystko. Nie wiedziałam jak dobrać słowa. Teraz sporo się będzie działo. Mam nadzieje, że mnie nie opuścicie i będziecie cierpliwi. Dzięki za komentarze i dużo motywacji. KCKCKCKCKCK <3 XDD Rozdział dedykuje Julce,
Łapcie Liamka <3
koolaz.png
14.07.2013 o godz. 23:30

Rozdział 50. Dlaczego jej nie zatrzymałam ?

- co ty tu robisz ? – usłyszeliśmy z przed pokoju.
- jest Alex ? – usłyszałam … Selene ?
Wychyliłam głowę, w celu przyjrzenia się postaci dziewczyny. Słuch mnie nie zmylił.
- ktoś do ciebie. – Niall odszedł od drzwi, kierując te słowa do mnie. Spojrzałam tylko na Zayna i podeszłam do otwartych drzwi. Selena stała i wpatrywała się we mnie załzawionymi oczami, na ustach jednak miała blady uśmiech.
- Alex, bo właściwie, chciałam się tylko z tobą pożegnać – to słowo, uderzyło gdzieś blisko serca..
Ona wyjeżdża.
Zostawia mnie.
Nie mogłam uwierzyć, że przyjaciółka, osoba, która zawsze ze mną była.. zniknie.
- chodzi ci o Nialla ? powiedz co on ci zrobił ? dlaczego, tak nagle chcesz wyjechać.
- Wkrótce wszystko ci wyjaśnię, obiecuje. Tylko nie pytaj o nic Nialla, chce ci o tym powiedzieć sama.. ale w odpowiednim momencie. Obiecaj.
- obiecuje ale … powiedz chociaż gdzie jedziesz – powiedziałam szybko, bojąc się że dziewczyna tak po prostu się rozpłynie.
- Lepiej będzie, jeśli nikt się o tym nie dowie. – popatrzyła na swoje buty. – nie lubię pożegnań
Przerwał nam klakson taksówki, która już od kilku minut stała na naszym parkingu. Ten dźwięk, oznaczał ostateczne pożegnanie. Nie wiedziałam gdzie jedzie ani na ile, nie wiedziałam z jakiego powodu. To mnie przytłaczało.
- uważaj na siebie. – powiedziałam a ta wtuliła się we mnie. Czułam się jakby to był nasz ostatni uścisk, jakbym widziała ją po raz ostatni. – obiecaj że wrócisz.. – szepnęłam w jej blond włosy.
- proszę, przeproś chłopców. – powiedziała próbując wymusić normalny ton.
Klakson znowu zabrzmiał, burząc ostatnią chwile między nami. Ostatnie spojrzenia, ostatnie słowa, ostatnie łzy i leniwe uśmiechy. Wsiadła do taksówki.
Nie odwróciła się, nie spojrzała, nie obiecała.
Odjechała.
Z moich zaczerwienionych oczu, wylały się łzy, mącząc zziębnięte polika. Dopiero teraz, uświadomiłam sobie ile ona dla mnie znaczy. Martwię się, tak bardzo się o nią boje. Stojąc cały czas przy otwartych drzwiach przypominałam sobie spędzone z nią chwile. Na moją twarz wpełzł delikatny uśmiech, poczułam łzy które wpłynęły w kąciki ust. Patrzyłam tępo w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stała Ona. Przyjaciółka, siostra, osoba, która była ze mną zawsze. Jesteśmy inne, różnimy się od siebie. Zawsze byłam tą chłopczycą a ona ubierała mnie w sukienki. Powtarzała, że nie można kryć swoich atutów pod dresami. Nie ma jej zaledwie kilka minut a mi jej brakuje. Może dlatego, że wyobrażam sobie jak było i co będzie. Poczułam ciepłe dłonie na moich ramionach. Zjechały w dół i oplotły się wokół mojej talii. Czułam jak Malik podrażniał moją twarz swoim delikatnym, jednodniowym zarostem.
- ona wyjechała. – odwróciłam się w stronę Mulata i wtuliłam w jego szyje.
Wiedział o kogo chodzi, nic nie mówił. Kołysał mnie uciszając a ja bezlitośnie brudziłam mu koszulkę zaschniętym tuszem i łzami.
- chodź do środka. – wymruczał nie odrywając się ode mnie.
Weszłam, cały czas mając przed oczami ją. Była nieszczęśliwa, nie chciała wyjeżdżać. Mogłam ją zatrzymać.
- Dlaczego jej nie zatrzymałam ? – powiedziałam do siebie opierając się o drzwi.
- Nie mogłaś tego zrobić. Widocznie miała powód żeby wyjechać i zrobiłaby to mimo twoich próśb. – przytulił mnie delikatnie całując w głowę.
- ona wróci, prawda ?
- wróci, obiecuje. – powtarzał.
Zayn nie mógł tego obiecać, mimo tego chciałam mu wierzyć. Wierzyłam, kiedy zapewniał że wróci.. Ona wróci.

Weszliśmy do kuchni, gdzie chłopcy wraz z Dan i El grali w Chińczyka. Niall, siedział podparty na łokciu i bawił się pionkami. Był przygnębiony ale w tej chwili nie współczułam mu ani trochę. On zna powód wyprowadzki Seleny, może czuje się winny. Tak, czuje. Bo to przez niego, nie wiem co zrobił ale zranił ją i nie mogę na niego patrzeć.
- Idę do siebie. – zakomunikowałam
- iść z tobą ? – Zayn przytulił mnie od tyłu.
- nie, chce iść sama. – wyrwałam się z jego objęć, jednocześnie spoglądając na Nialla, który się nam przyglądał. Wyszłam z kuchni i pobiegłam na górę. Położyłam się na łóżku, przykrywając kołdrą i nie planowanie zasnęłam.
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Spodziewałam się Malika, jednak gdy powiedziałam 'proszę' do pokoju wszedł Louis. Był smutny ale próbował to ukryć, chociaż był świetnym aktorem nie wychodziło mu. Wiedziałam że chodziło o Sel, wszyscy już wiedzieli.
- z tobą chociaż się pożegnała – powiedział pocieszająco, jednak sam był ty faktem zdruzgotany.
Usiadł na końcu łóżka i podniósł na mnie wzrok.
- Nie lubi pożegnań, z wami było by jej trudniej.
- Nikt nie lubi, nawet nie miałem pojęcia, że chce wyjechać. – powiedział ale chyba dał sobie spokój widząc, że pogarsza tym sytuacje. Zmienił temat. – już za dwa dni się nas pozbędziesz. – Nie wyszło mu. Tym jeszcze bardziej mnie zdołował. Starałam się tego nie pokazać, bo przecież ciesze się na ich trasę, poza tym nie chciałam, żeby Lou, który pociesza ludzi, stracił poczucie własnej wartości.
- chyba WY odpoczniecie ode mnie. – zaśmiałam się i opuszkiem kciuka wytarłam łzę z policzka Tomlinsona. Pierwszy raz widziałam jak płakał. Ten chłopak poza tym że ma dystans do siebie i zaraża głupotą, ma też uczucia, tylko czasami się z nimi kryje. Przytulił się do mnie a zaraz potem zapytał czy mam marchewki. ;)



Minął dzień od wyjazdu Seleny i dzień do trasy chłopaków. Dzisiaj ten dzień spędzamy razem. Oni ja i Chris. Atmosfera jest dziwna. Każdy jest zdołowany. Louis nie żartuje, Niall się nie opycha a Zayn nawet nie ułożył włosów. Te rzeczy, zwykle były na porządku dziennym. Jednak sytuacja z Sel i ośmiomiesięczna trasa, przytłaczała nas niesamowicie.
- zróbmy coś. - Liam podniósł się z podłogi i usiadł obok mnie i Zayn'a na kanapie.
- Niall, nie chciałbyś może pójść do Nando's ?
- nie jestem głodny, pójdę do siebie. – powiedział blondyn efektownie opuszczając ich salon.
- to było gorzej niż dziwne. – skomentował Louis.
- dajcie mu spokój, przeżywa wyjazd Seleny. – powiedział Zayn, w którego byłam wtulona.
Co ? przeżywa wyjazd Seleny, tak ? Zdaje się że to przez niego ona wyjechała, ONA JEDYNIE MOŻE COŚ PRZEŻYWAĆ, NIE ON. Czy ludzie w tym domu są naprawdę tak ślepi czy głupi, że nie widzą tego, co się tu dzieje. Tak bardzo chciałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Miałam wrażenie, że wszyscy dookoła to wiedzą. Jedynie Alex jest odizolowana od tak ważnych informacji.. Tak, tylko ja. Chciałam w tej chwili pójść do Horana i tak po prostu mu wygarnąć, powiedzieć co o nim myślę.... ale właśnie, co ja o nim myślę ? Właściwie nic. Chce, żeby powiedział co było tak nagłym powodem jej wyjazdu, co ją skłoniło. On to wie… a ja wiem tylko to, że miałam go o nic nie pytać. Ona wszystko mi wyjaśni, tylko kiedy ? Kiedy się odezwie ?
Na dworze robiło się już ciemno, dzień z nimi tak szybko minął a właściwie nie minął na niczym konkretnym. Louis rozpalił ognisko a Zayn skoczył po jakieś jedzenie, Niall cały czas siedział w swoim pokoju a Liam rozmawiał z Danielle na skype . Miała jakiś ważny występ na drugim końcu miasta i w wolnej chwili, jak np. ta… gadali. Poszłam do pokoju Zayna żeby się odświeżyć i przebrać w jakieś jego ciuchy, w których będę spała.
Wyszłam na balkon i usłyszałam czyjeś kroki, zbliżające się w moją stronę.
- Harry, ale mnie wystraszyłeś, głupku…- odwróciłam się widząc Styles'a, zmierzającego w moim kierunku.
- Dla ciebie mogę być nawet głupkiem. – uśmiechnął się leniwie ale zaraz potem uśmiech mu zrzedł. Nastała chwila niezręcznej ciszy. Nigdy nie było między nami takiego napięcia. To było dziwne. Nagle loczek oparł się o barierkę i spojrzał w dół. Wyglądał, jakby miał się rozpłynąć, był zdołowany a ja bałam się pytać co się stało, co jeszcze może mnie dziś rozczarować. (*nie chcesz, nie czytaj)
- gdyby świat zmienił bieg, pokochałabyś mnie ?
Poczułam dreszcze a usta odmówiły mi posłuszeństwa. Widok Harrego bolał. Tak bardzo chciałam żeby był szczęśliwy, chciałam żeby było jak dawniej, kiedy ja z Harrym dobrze się dogadywaliśmy, będąc dla siebie tylko albo aż przyjaciółmi. Styles patrzył na mnie oczekując odpowiedzi. Jego zaczerwienione oczy powstrzymywały łzy, a rękę bezlitośnie zaczęła gładzić mój policzek. On mnie kocha, dlaczego on mnie kocha ? Nie potrafię dać mu szczęścia, nie umiem. Zamknęłam oczy, czując na twarzy jego ciężki oddech, był spokojny. Przecież to pytanie było proste. Tylko dlaczego o to pyta ? Zayn istnieje a ja przecież kocham Harrego, ale nie tak jak on by tego chciał. – w czym jestem gorszy od niego ? – spojrzał na mnie swoimi oczami pełnymi bólu.
- nie jesteś w niczym gorszy, Harry…- syknęłam nie otwierając powiek
- mogę cię kochać bardziej niż on. – złączył nasze czoła. Czułam ciepło, tylko dlaczego je czułam ? Miałam wrażenie że zdradzam Zayna. Całymi myślami byłam teraz przy Harrym, który tak bardzo przeze mnie cierpi.. a ja nie mogę nic z tym zrobić. Nie zdradzam Zayna, ale mam nadludzką ochotę pocałowania Styles'a. Nie dlatego że mam taki kaprys, po prostu wyglądał tak niewinnie a ja przez chwile chciałam go uszczęśliwić.
Cały świat się zatrzymał.
Dlaczego ?
Jego słowa bolały.
Każdy wyraz wypowiedziany z jego ust miał jakiś głębszy sens. Mówił to szczerze ale jego głos się załamywał. Nie wiedziałam co mogłam zrobić. Widok takiego Harrego łamał mi serce, głównie przez to że nie mogłam mu dać tego, czego oczekiwał. Wspomnienia przyniosły niechciane obrazy. Pamiętny czas, kiedy byłam z Harrym nie na długo.. powiedziałam że go nie kocham. Teraz widzę co on tak naprawdę czuł. Wtedy po prostu wyszedł, nie chciał mnie znać, nie dziwie mu się; a teraz ? stoi tu przede mną ze spuszczoną głową, zadaje pytania, na które nie znam odpowiedzi. Dzisiejszy dzień, jest najgorszym dniem w moim życiu, a było ich wiele. Myślałam, że chociaż dzisiaj wszystko będzie idealne, że spędzimy ten czas z chłopakami i będziemy się po prostu wygłupiać jak to zwykle robimy. Kiedy oni będą koncertować, ja będę miała w głowie słowa Harrego, od których się nie uwolnię. Pozostaje też temat Seleny, od której nie mam żadnych znaków życia. Chciałabym, tak po prostu zatrzymać się, usiąść przed TV z nogami na stole i nie myśleć o niczym....o problemach, które nie dają o sobie zapomnieć. To przytłaczające myśleć tylko o tym co się wydarzy i widzieć tylko te gorsze wizje. W moim przypadku, nie widziałam dobrych stron całej tej sytuacji.
- Harry, wiem że mnie kochasz. – tu się popłakałam. Strumyk niechcianych łez popłynął po moim policzku. – ale nie mogę dać ci nic więcej.... niż przyjaźń. Jesteś naprawdę wspaniałym chłopakiem, przyjacielem. Dziewczyna, z którą będziesz, będzie najszczęśliwszą osobą na ziemi. Jesteś wyjątkowy. Harry, doceniam twoją szczerość, ale nic ..
- nic do mnie nie czujesz, zgadłem ?
___________________________________________________________________________
Mam wrażenie że większość komentarzy pisała jedna osoba ale mimo to dodałam .
Moja prośba co do komentowania się nie zmieniła. Dzięki za wszystko.. jeśli macie jakieś uwagi, pytania(niekoniecznie o blogu) zapraszam tu ---> http://ask.fm/misiaczekxpp
schody.png
06.06.2013 o godz. 18:38
Najpierw nękaliście mnie o rozdział a jak dodałam, widze że nikt go nie czyta. Może nie jest jakiś super długi ale jakiś jest. Jeżeli czytasz to komentuj. Prosze, nie piszcie komentarzy w stylu ' świetny czekam na nn' To naprawde denerwuje. Napisałam rozdział a dostaje za to 3, 4 słowa opini. Jeśli wam się nie podoba NAPISZCIE TO. Wole czytać że jest beznadziejny niż wcale. Jeśli już to czytasz i ci się podoba to skomentuj, ale napisz coś więcej niż tylko jeden przymiotnik, chce wiedzieć co się podoba a co nie, co mam zmienić a może po prostu prestać. Przepraszam że długo nie dodawałam ale to się zmieniło i jeśli pod ostatnim rozdziałem będzie 15 komentarzy dodam NN. (nie wymuszam komentarzy) ale jeśli wy macie prawo żądać rozdziału to ja moge chyba oczekiwać kilju komentarzy.
Dziękuje za uwage.
/ Ms-Malik
Tagi: notka
22.05.2013 o godz. 19:23

Rozdział 49. Spodziewacie się kogoś ?

Obudziłam się czując pod sobą coś twardego, nie chciałam otwierać oczu bo powoli dochodziły do mnie zdarzenia z wczorajszego wieczoru. Tak, było grubo – jedyne co mogłam przyznać bo fakt że mało pamiętałam dał mi to do zrozumienia. Zatrzepotałam rzęsami, bo nadmierne światło uniemożliwiało mi zobaczenia tego zapewne bałaganu, który tu wczoraj.. a właściwie dzisiaj zostawiliśmy. Krzyk Horana skłonił mnie do ruszenia tyłka. Okazało się że leżałam właśnie na nim.
- nie wiem co jesz, ale przystopuj. – powiedziałam w miare cicho bo moja pulsująca głowa nie pozwalała na nic więcej.
- lubie cię ale wiesz… nie należysz do najlżejszych. – gdyby nie fakt że miałam kaca, przejęłabym się tym że Horan najwidoczniej twierdzi że jestem gruba, ale oszczędzając sobie dalszych dyskusji zeszłam z niego… można powiedzieć dla świętego spokoju. Moim celem była kuchnia. Czołgając się przez dosłownie wszystko co leżało
na ziemi w salonie. Zaczynając od moich niezbyt dobrze wyglądających przyjaciół skończywszy na ubraniach, talerzach, łyżkach, butelkach po alkoholu czy różowych kajdankach. Mozolnym krokiem doczłapałam się do lodówki. Kiedy zobaczyłam w jakim jest stanie, błagałam Boga o normalnych znajomych. Poza tym że świeciła pustkami to znalazłam tam coś intrygującego. W środku była suszarka. No tak, czego się mogłaś spodziewać, Alex.
- jak głowa ? – Malik zaskoczył mnie od tyłu zwinnie całując w policzek. Zamruczałam tylko i automatycznie odwróciłam się do chłopaka równocześnie wtulając się w jego tors.
- ojej. Kiedy Alex dorwie się do alkoholu to z kijem nie podchodź.
- przestań się naśmiewać tylko idź do sklepu.. nie ma nic do picia.
- Tomlinson właśnie poszedł. – uśmiechnął się.
Oderwałam się od chłopaka i zakomunikowałam że idę wziąć prysznic. Tak, musze się ogarnąć i .. ogarnąć. Nie chce wiedzieć jak wyglądam. W łazience Zayna wzięłam zimny prysznic i założyłam jego ciuchy, które sobie upatrzyłam wcześniej w jego garderobie. Związałam włosy w kok i zeszłam na dół. Głowa a raczej jej ból cały czas przypominał mi o swoim istnieniu. W przed pokoju zobaczyłam coś co automatycznie poprawiło mi humor. Byłam niczym Horan rzucający się na siatki z jedzeniem. Nasz marchewkowy potwór wrócił z zakupów. Zgasiłam swoje pragnienie tym co było w siatce.. a można było spostrzec że nie oszczędzał pieniędzy na napojach. To co kupił, normalnym .. podkreślam NORMALNYM ludziom starczyłoby na tydzień ale wiem że z naszym zapotrzebowaniem, Payne będzie już jutro latał po sporzywczaku . Opróżniając butelke wody, spostrzegłam że wszystkie oczy były skierowane na mnie.
- no co ? – spojrzałam na nich, tak jak oni wcześniej na mnie.
- nic, absolutnie nic Alex – zaśmiał się Horan
Czułam się jakbym tylko ja w tym gronie miała kaca. To było możliwe. Spoglądając na wszystkich po kolei zobaczyłam że tak właśnie było. Tylko ja zachowywałam się jak idiotka rzucając się na siatkę z napojami i zrobiło mi się głupio, bo chcąc nie chcąc, to świadczyło o mojej słabej głowie. Wycofałam się z tej idiotycznej sytuacji i po prostu poszłam do salonu, w którym cały czas panował niezły chaos i bałagan. Cisze, jaką byłam w tej chwili otoczona przerwał telefon, który szybko odebrał Liam. Słyszeliśmy tylko jak podekscytowany opuszcza dom. Wszyscy podbiegliśmy do okna niczym dzieci, które przybiegają rozpakować prezenty pod choinką w Wigilie. Nie widzieliśmy.. a przynajmniej ja nie widziałam nic podejrzanego. Spojrzałam na Daniele, która wydawała się być zazdrosna. No tak, to dziwne. Liam tak nagle wychodzi, nigdy się tak nie zachowywał.. ma prawo być zazdrosna. Liam chyba nie ma nikogo na boku.. nie on.
- spokojnie – poklepałam po ramieniu dziewczyne.
Ruszyłam w strone drzwi wyjściowych ale Liam mnie wyprzedził. Jego mina była mieszana, szczęście ale tak jakby obawa. O co chodzi ? – pytałam go wzorkiem ale on tylko gestem ręki zaprosił mnie do salonu, w którym wszyscy oczekiwali wyjaśnień.
- no Liam, powiesz w końcu o co chodzi ?- Harry pierwszy nie wytrzymał napięcia.
Siedzieliśmy jak na szpilkach, właściwie nie wiedzieliśmy czemu. Powietrze w pokoju robiło się coraz gęstsze a słychać było tylko nasze oddechy i cykanie zegara.
- No Payne, wysłowisz się w końcu ? – odezwał się Niall
- ale on nic nie mówi. – powiedziała Eleonor.
- no właśnie. Więc niech mówi.. – Niall podekscytowany lub zdenerwowany stukał paznokciami paznokciami stolik.
- myśle że obecność dziewczyn nie jest tu potrzebna.. to nic takiego, właściwie to..chodzi tylko o nas, chłopaki. – zwrócił się do nich. Jego ton nie pozostawiał wiele do myślenia. Denerwował się i cały czas spoglądał na każdego z osobna.
- chodzi o naszą trase.. naszą mini trase, na którą się tak cieszyliśmy. Więc ona … nie będzie tak do końca ‘mini’
- co masz na myśli ? – zapytał Zayn, który obejmował mnie ramieniem.
- Dzwonił Paul.. trasa nie będzie trwała 2 miesięcy, wszystko się pozmieniało. Dostawaliśmy wiele propozycji koncertów po Europie i Australii.. Wszystko jest ustalone. Trasa ewidentnie się wydłuży. Będzie trwała 8 miesięcy… 8 nie 2. – zamórowało mnie. Tak, dokładnie tak. Myśl o dwuch miesiącach rujnowała mi życie, nie zniose 8, 8 miesięcy bez Zayna i chłopaków. Nie chciałam się rozlejać ale nie mogłam. Dlaczego wszyscy patrzą na mnie ? Może dlatego że Daniele i El są przyzwyczajone do takich rozstań a ja ? Ja nie. To będzie pierwsze tak długie rozstanie, ta przerwa.. nie wiem czy damy rade. Po moich policzkach pociekły łzy ale szybko je wytarłam. Nie moge ! To ich praca, oni to kochają, to ich życie. Nie mogę im tego zabronić, a nawet nie chce. Musze cieszyć się ich szczęściem albo przynajmniej udawać że to mnie nie ruszyło. Nie chce dawać im powodów, do zostania w UK. Tam czekają na nich fani a ja nie mogę im tego uniemożliwiać. Są wspaniali i wiem że Directioners chcą chociaż na chwile ich zobaczyć, dotknąć.. to normalne. A ja ? ja mam ich na co dzień a czasem nawet mam ich dość. Zobaczyłam machające przed moją twarzą dłonie, ocknęłam się i popatrzyłam na Nialla, który był podekscytowany i szczęśliwy. Tak, ten dupek, który wczoraj zranił moją przyjaciółkę się cieszy a ja ? nie mam mu tego za złe. Wręcz przeciwnie. Widok szczęśliwego blondyna mnie usatysfakcjonował. On jak i reszta chłopaków się cieszyli, cieszyli na myśl że odwiedzą nowe kraje, kultury, fanów.. chodź część z nich efektownie próbowała to ukryć a dokładniej to Zayn i Harry. Patrzył na mnie jakby przepraszającym tonem a mi zrobiło się go żal. Dlaczego on się obwinia ?
- Zayn to wspaniała wiadomość. – pogładziłam jego policzek
- cieszysz się na te 8 nieszczęsnych miesięcy rozłąki.. tyle czasu beze mnie ? – oparł się o kanape i wypuścił z ust powietrze.
- nie rozumiem cię .. to wasza praca, przecież to kochasz.
- tak, ale kocham też ciebie .. i to o wiele, wiele bardziej.
Nawet nie zauważyłam, a zostaliśmy w saloni sami. Czułam się teraz wszystkim potrzebna, chciałam w tej chwili uszczęśliwić wszystkich wszystkich tym domu. Nie myślałam o sobie, jak ja to zniose.. Po prostu chciałam cieszyć się razem z nimi. Miałam jeszcze tyle do zrobienia, chciałam nacieszyć się Nimi ale jednocześnie miałam na sumieniu Selene, której tu z nami nie było. Martwie się o nią.
- też cię kocham Zayn, dlatego chce żebyś spełniał marzenia, nie mogę ci tego zabraniać..
Naszą konwersacje przerwał dzwonek do drzwi.
- Spodziewacie się kogoś ? – zapytałam chłopaka a ten wzruszył ramionami.
W tym samym czasie zobaczyliśmy że Niall pognał do drzwi.
- co ty tu robisz ? – usłyszeliśmy z przed pokoju.
- .....

_________________________________________________________________________________
Przepraszam, naprawde przepraszam. Wiem że macie to w dupie ale naprawde nie miałam jak dodać rozdziału ( nie będe was zanudzać) ale jakoś jest. Obiecuje że następny pojawi się szybciej i że TEN nie jest aż tak zły. Mam nadzieje że ze mną zostaniecie.

+ do ostatniego komentarza. --> bardzo mnie zmotywował, ale to nie prawda, bardzo mi zależy na czytelnikach i nie chce żebyście się przenieśli na coś innego. Oczywiście to normalne że możecie czytać też inne blogi, sama tak robie.
Dziękuje że komentujecie i jeszcze raz przepraszam.
Mam pomysł na dalsze losy tych bohaterów i mam nadzieje że uda mi się to zrealizować .
liameek.png
Tagi: Rozdzial 49
21.05.2013 o godz. 14:14
- nie wygłupiaj się...
- Niall do cholery.. czego ty właściwie chcesz ? - rzuciła pojedyńczą rzecz na łóżko i zaczęła przechadząc się po pokoju z nieukrywaną złością.
- Ciebie.. - wyszeptałem, obejmując jej twarz rękami.
- Nienawidze cię - zaczęła się szarpać i walić pięściami w moją klatke, złapałem za jej nadgarstki i przytuliłem mocno do siebie.
- nie ważne jak bardzo będziesz mnie nienawidzieć, ja nigdy nie przestane cię kochać. - powiedziałem a dziewczyna się poddała. Wtuliła się w mój tors i zaczęła cicho szlochać brudząc mi garnitur.
- Ja nie moge tu zostać Niall.. nie chce marnować ci życia, kariery... nie potrafie.
- o czym ty mówisz...
- Jestem w ciąży, to 3 tydzień. Nadal tak bardzo mnie kochasz ? - milczałem. Byłem w szoku. - tak myślałam.. a teraz wyjdź. - posłuchałem. Wyrwałem się z jej objęć i wyszedłem.
Nie mogłem tam dłużej zostać.. Selena jest w ciąży a to jest moje dziecko. Wiem że źle się zachowałem wycofując się. Poddałem się .. nie jestem gotowy. Nie wiedziałem co mam robić, kocham ją ale wieść że zostane ojcem zrójnowala mnie. Chciałbym mieć dzieci ale za jakieś 5, 6 lat nie teraz. To nie zmienia faktu że zachowałem się jak zwykłe zero. Co ona sobie o mnie pomyślała.. deklaruje że ją kocham a potem tak zwyczajnie ją zostawiam. Nie zasługuje na nią... to dziecko jest nasze i nie powinienem ją winić za jego poczęcie. Powinienem ją wspierać ale nie moge... To wszystko działo się tak szybko. Myślałem że od teraz wszystko będzie okej ale kiedy to usłyszałem coś ścisnęło mnie w brzuchu. Nie jestem gotów na ojcostwo. Wiem.. nieoryginalny argument.. może tylko wmawiam sobie że tak jest bo .. poprostu nie chce być ojcem. W biegu po schodach na dół przeszkodziła mi Alex, która właśnie szła zdenerwowana na góre.
- znalazłeś ją ? słyszałem jak z kimś gadasz .. - zatrzymała mnie ręką uniemożliwiając przejście i wydostanie się stąd jak najszybciej. Nie odpowiedziałem. Wyrwałem się z jej natłoku i poprostu wyszedłem. Jestem w ciąży.. jestem w ciąży.... to 3 tydzień..... Nie moge tu zostać, Nienawidze cię, Nadal tak bardzo mnie kochasz ?! ... te słowa bez ustanku kołatały mi się w głowie. Omotany jej słowami myślałem tylko o tym co teraz będzie. Nogi zaniosły mnie do pobliskiej restauracji, jedzenie zawsze poprawiało mi humor i tak też było w tym przypadku. Starałem się nie myśleć o tym co nastąpi, czekałem .. i czekałem.

Oczami Seleny :

Po jego wyjściu poczułam się jak totalne zero, byłam na samym dnie. Dlaczego on mi to robi, dlaczego mnie rani ? Zalana łzami opadłam bezwładnie na ziemie i schowałam twarz w dłoniach. Chciałam żeby się nigdy nie dowiedział, chciałam wyjechać, zostawić wszystko... rodzine, przyjaciół, szkołe. Zapomnieć o Niallu i reszcie. Nie mogłam.. nie mogłam tak okótnie go okłamywać, nie mogłam wyjechać bez słowa. Teraz kiedy powiedziałam mu prawde moge zniknąć. Kiedy tylko dowiedziałam się o ciąży chciałam usunąć ale nie zrobie tego, nie mam tyle odwagi i głupoty żeby zabić właśne dziecko jeszcze przed jego narodzinami. Dlaczego mu powiedziałam ? Może miałam garść nadzieji że zareaguje inaczej, może myślałam że się ucieszy, że przyjmnie mnie z otwartymi ramionami i powie że kocha mnie i nasze dziecko.. Myliłam się.. dopuszczałam do siebie myśl że Horan będzie w szoku, dopuszczałam wszystkie najgorsze myśli.. ale on poprostu odszedł bez słowa. Zostawił mnie... zostawił samą z dzieckiem. Jestem młoda.. mam dopiero 17 lat. Macierzyństwo w tak młodym wieku rujnuje człowieka. Nie jestem gotowa.. a Niall on wcale. Co ja mam teraz zrobić ? Zawsze należałam do tych osób, których marzenia to szczęśliwa rodzina, dom z pięknym ogrodem, pies, dwójka dzieci.. to wszystko legło w gruzach. Zawsze wyobrażałam sobie że poznanie Nialla będzie jedną z najcudowniejszych chwil mojego życia, teraz dałabym wszystko żeby go nigdy nie spotkać. Kocham go.. i to się nie zmieniło.. ale to juz nie to samo co przedtem. Chce cofnoć się do czasu kiedy Niall był dla mnie nie osiągalny, kiedy mogłam tylko popatrzeć na jego plakat i pomarzyć że kiedyś będzie mój. ..
- ej małą, co jest ? - usłyszałam nad sobą głos Alex, podbiegła do mnie i przytuliła mnie do siebie. - znowu on ? - zapytała kołysząc mnie w swoich ramionach. Cały czas siedziałam w ręczniku obok łóżka, na którym leżała walizka z rzeczami. Nic nie mówiłam. Brakowało mi jej.. dawno nie gadałyśmy, miałyśmy swoje światy.. ale to był błąd. Jest dla mnie jak siostra i chodź tak bardzo się różnimy Kocham ją. Wtuliłam się w nią mocniej i zaczęłam cicho szlochać. Chciałam uwolnić to wszystko co we mnie siedziało.. Alex lekko głaskała moje ramie.
- nie potrzebujesz go, masz mnie, NAS. Selena, popatrz na mnie - z trudnością spojrzałam jej w oczy pełne smutku. - Idź do łazienki, ubierz się, doprowadź do porządku, ja tu troche ogarne, jak wyjdziesz pogadamy. - zrobiłam co kazała.

Oczami Alex :

Byłam tak wściekła na Nialla.. jak nigdy na nikogo. Nie wiem co zrobił i chyba nie chce wiedzieć ale wiem jedno.. to przez niego Sel jest w takim stanie. Nie radzi sobie z tym wszystkim. Powinna być szczęśliwa a ona siedzi na podłodze w pokoju i płacze. Po pokoju walały się ubrania a na łóżku leżała walizka. Co ona kombinuje ? - pomyślałam ale miałyśmy pogadać jak wyjdzie. Ogarnęłam pokój i otworzyłam okno. Przy okazji schowałąm walizke pod łóżko, nigdzie nie pojedzie, nie zostawi mnie samej i to przez jakiegoś gnojka. Tak, Niall jest moim przyjacielem i wprawdzie sama go tu ściągnęłam ale ja już dłużej nie moge patrzeć jak on traktuje Selene. Zmienił się i ona też. Czasami zastanawiam się jak do tego doszło, czy to moja wina, czy może Nialla ale wiem że Sel nie jest niczemu winna. Pamiętam ten dzień kiedy rozmawiałam z Niallem, miałam wtedy rozterki miłosne po zerwaniu z Harrym. Praktycznie nie wiedziałam którego z nich kocham. Wiem, to głupio brzmi bo... jak można tego nie wiedzieć. Może kochałam ich obu i nadal w pewnym małym stopniu tak jest. Niall wtedy chciał mnie pocałować, to się nie powinno wydarzyć. Właściwie do niczego nie doszło ale Niall nie był w porządku wobec Sel.. Będąc z nią powinien być jej wierny a on przy jednej chwili słabości stwierdził że mnie kocha, też go kocham ale jak brata, czy najlepszego przyjaciela. Nie mogłabym z nim być.. Nienawidze siebie za to że tak przyciągam nieodpowiednich faetów ...
Zadzwonił mój telefon, sięgnęłam do kieszeni i spojrzałam na ekran. Wyświetlił się " Zayn "
Nie zdążyłam odebrać więc postanowiłam oddzwonić. Wybrałam numer i zrobiłam tryb głośno mówiący. Położyłam się na łóżko a w uszach zabrzmiał sygnał połączenia.
- halo. - usłyszałam jego dźwięczny głos, zagłuszony przez głośną muzyke w tle.
- no właśnie HALO.
- .....- CISZA
- Zayn dzwoniłeś do mnie, o co chodzi ? - wydukałam
- chciałem usłyszeć twój głos ... - HHAHAHAH NO PEWNIE. - i przy okazji dowiedzieć się gdzie jesteś .. - NA TO CZEKAŁAM.
- Jestem z Seleną, Zayn mógłbyś przyjechać ... to troche skomplikowane. Niall wziął samochód którym przyjechaliśmy i w dodatku ... on nie był tzeźwy a gdy wychodził wyglądał na zdenerwowanego, boje się o niego.
- spokojnie, Niall jest z nami i wcale nie wygląda na zdenerwowanego. - ulżyło mi troche
- wiesz co, nie przyjeżdżaj. Zostane u Sel
- ej no. są urodziny Payne'a, a ja nie mam partnerki do tańca. - mówił smutnym głosikiem lecz przy ostatnich słochach lekko się zaśmiał.
- Zayn, to skomplikowane. Zostane z Sel a ty ... bądź grzeczny... i pilnuj Horana. Nie pij za dużo, jutro ci wszystko wytłumacze. - rozłączyłam się.
Było mi troche szkoda że nie ma mnie teraz z Liamem, ale to jest wyjątkowa sytuacja. Nie moge jej zostawić. Dziewczyna wyszła z pomieszczenia w szarym dresie, włosy miała splecione w niedbałego koka.
- Alex, jedź tam. Nie musisz mnie pilnować. - powiedziała siadając na łożko.
- Nie pilnuje cię, nie chce po prostu żebyś siedziała tu sama. - wyjaśniłam
- Moja mama zaraz wróci, nie będe sama. Poza tym wiem że chcesz teraz bawić się z Zaynem na urodzinach tatuśka. - powiedziała delikatnie się uśmiechając.
- Chce się bawić z TOBĄ na urodzinach "tatuśka" i jeżeli ty tu zostajesz , ja zostaje z tobą.
- Alex ... tu była walizka, co z nią zrobiłaś ? - zapytała zdenerwowana. - WYJDŹ ! PROSZE WYJDŹ STĄD. - zdezoriętowana opuściłam pokój przyjaciółki, mimo obawy zostawiania jej samej.. zrobiłam to. Zostawiłam ją samą. Miałam wrażenie że sobie poradzi, że nie chce zrobić nic głupiego.. lecz wiedziałam że chce wyjechać i zrobi to.. tylko nie wiem dlaczego. Do domu nie miałam daleko ale zawsze bezpieczniej jechać samochodem zwłaszcza o tej porze, jaką jest prawie 1 w nocy. Nie chciałam do nikogo dzwonić, nie chciałam nikomu psuć zabawy, która i tak wisi na włosku. Pomimo mojego charakteru bałam się iść samej ulicą ale wkońcu ruszyłam z pod drzwi od domu Seleny. Przelotnie spojrzałam jeszcze na okno od jej pokoju, światło cały czas się paliło i dostrzegałam smukły cień jej sylwetki.
Odpuściłam.
Nie chce się nażucać, chodź i tak wiele razy to robiłam.
Koniec.
To jej życie, ma prawo wyjechać i nigdy nie wrócić ale nie zdaje sobie sprawy jak ważna jest dla mnie , dla nich. Daje jej wolną ręke.
Idąc ciemną pozbawioną jakich kolwiek lamp Londyńską ulicą czułam się jak w jakimś lepszym horrorze. Brakowało tu tylko deszczu i burzy. Znając moje niespotykane szczęście tak właśnie się stało. Zaczęło niemiłosiernie lać, naszczęście nie słyszałam żeby zaczynała się burza.
Deszcz nie padał spokojnie, po prostu lał się z nieba niczym wodospad. Już po minucie ulewy można było rzec że przemokłam do suchej nitki. Wolałam nie widzieć sie teraz w lustrze. Rozmazany makijarz, przyklapniętę do twarzy włosy, przylegająca do ciała krótka sukienka, która stała się być prześwitująca pod wpływem wody. Zdjęłam wysokie szpilki, których nie miałam w zwyczaju nosić i trzymając je w rękach biegłam w strone domu, do którego było troche daleko. Czułam pod stopami mokry chodnik, nieraz natrafiając na kałuże czy ostre kamienie. Ulżyło mi kiedy w oddali zobaczyłam zarys domu chłopaków. Nie przestawało lać a ja biec, poczułam ból w stopie i zaczęłam mimowolnie kuleć. Czułam coś ostrego w mojej skórze. Zatrzymanie się było nieuniknione. Zobaczyłam krew i ułamek szkła wbity w moją pięte. Syknęłam z bólu, kiedy próbowałam go wyjąć. Postanowiłam to zostawić i dotrzeć jak najszybciej do domu. Z obawy o powtórzenie się tego zjawiska, założyłąm jeden but na ocalałą stope i niemal że w podskokach dotarłam do domu, z któego wydobywała się głośna muzyka i ztłumione rozmowy gości.
Rozejrzałam się w poszukiwaniu mojego faceta, lecz nigdzie na dole go nie znalazłam. Podeszłam do pierwszej lepszej osoby jaką okazał się być Louis.
- Widziałeś gdzieś Zayna. - zapytałam chłopaka, na chwile przerywając mu taniec z Eleanor.
- Jezu, Alex jak ty wyglądasz ? - ewidentnie przestraszył się moim wyglądem. Nie dziwie mu się. -Eleanor kotku, poczekasz tu na mnie.. - powiedział w strone jego partnerki a ona przyjaźnie skinęła głową.
- Jasne, idź.
Chłopak zaprowadził mnie do pokoju Harrego gdzie był on sam. Tak, Harry tu był. Zdziwiłam się jego widokiem, ostatnio widziałam go śpiącego u mnie w domu, w dodatku był pijany i twierdził że mnie kocha.
- Możesz się nią zająć ? - powiedział Louis kierując swoje słowa do Harrego. - jest ranna. - pokazał na moją stope. - Zaraz do was zajrze. - wyszedł zostawiając nas samych.
Chłopak zmierzył mnie od mokrej głowy po samą bolącą stope, która nie przestawała krwawić.
Po chwili wyrwał się z transu i zaczął myśleć logicznie.. tak sądze.
- Dasz rade usiąść ? - podał mi ręke i skierował się ze mną na łóżko.
- dam, ale może poszedłbyś po jakąś apteczke czy co kolwiek. - stwierdziłam z wyrzutem.
- aa no tak. - znowu do tej pory zamyślony otrząsnął się i poszedł do łazienki, która była w jego pokoju. Po długim czasie przyszedł trzymając w ręku małe pudełko. Uklęknął przede mną i objął w dłonie moją stope. Chwile jej się przyjżał i zaczął.
- Chyba musze wyjąć to .... no właśnie to.
- Harry ni..... - nie zdążyłam powiedzieć po chłopak już trzymał odłamek szkła w swojej ręce. Nie poczułam bólu. Poczułam ulge, zrobił to tak szybko że nawet nie zdążyłam się zoriętować.
- po bólu. - uśmiechnął się zalotnie. Zaczął opatrywać mi noge podczas gdy ja wpatrywałam się w niego jak w obrazek. Fascynował mnie.. nigdy nie wiedziałam czego ode mnie oczekiwał, był tajemniczy, zawsze chciałam go rozszyfrować, wiedzieć co myśli, co czuje. Był takim naszym flirciarzem Harrym, który zawsze chciał mieć kota i przyrządzał nam wyśmienite obiady.
- Lepiej ? - zapytał i pocałował czule mój bandarz, pod którym była rana.
- Tak, dzięki. - powiedziałam i chciałam szybko wybrnąc z tej dziwnej sytuacji. - gdzie jest Zayn ? - zapytałam lekko podnosząć się z jego łóżka.
- no tak, Zayn ... - jakby stwierdził zawiedziony. Nie wiedziałam co tak właściwie teraz czułam ale patrząc na jego pozbawione intensywnego zielonego koloru oczy, było mi go żal. Może dlatego że chciałam żeby był szzęśliwy a on właśnie przeze mnie jest przygnębiony. Nic nie mówił, ja też milczałam chodź bardzo chciałam sie uwolnić z jego pokoju. Gdzie jest Zayn ? - pytałam w myślach chłopaka, wzrokiem prosiłam go o odpowiedź.
- u siebie. - odrzekł i usiadł bezwładnie na fotel na przeciwko łożka. Ja ze smutkiem w oczach i z przepraszającym go spojrzeniem opuściłam pomieszczenie. Za drzwiami głośno wypuściłam powietrze z płuc opierając się o ściane, na której pewnie zostawie mój mokry ślad. Nie myśląc ani chwili dłużej poszłam do pokoju Zayna. Cicho zapukałam ale nikt się nie odzywał. Przetarłam nadal morką twarzy i doprowadziłam ją chyba do pożądku. Mokre włosy przeżuciłam na jedno ramie i weszłam do środka. Od razu w oczy rzuciły mi się otwate drzwi balkonowe za którymi stał Malik z papierosem w ręku. Obserwowałam przez chwile jak mocno zaciąga się papierosem i delektuje jego smakiem. Po chwili bezdźwięcznie wypuścił dym ze swoich idealnych ust. Dym w powietrzu tworzył różne wzory, chłopak napawając się ich widokiem zdążył wypuścić kolejne ilości dymu.
Chrząknęłam.
NIC.
Zbyt cicho ? Postanowiłam podejść i zaskoczyć do od tyłu. Lekko dotknęłam jego ramienia czując jak pod wpływem mojego dotyku zadrżał. Odwrócił się i spostrzegłam w jego oczach zdziwienie i zmartwienie.
- Co tu robisz ? Jesteś cała mokra, chodź do środka. Przeziębisz się - nawijał nakręcony.
- ...
Nic nie powiedziałam tylko posłuchałam jego prośby czy raczej rozkazu. Usiadłam na łożku i popatrzyłam jak chłopak pozbywa się peta wyrzucając go za barykade balkonu.
Zamknął drzwi i poszedł do swojej garderoby, obserwowałam jego poczynania. Wyjął z niej spodnie dresowe i bluze oraz skarpetki.
- Dlaczego po mnie nie zadzwoniłaś ? przyjechałbym. - podał mi ubranie.
- nic mi się nie stało. nie jestem z cukru. - powiedziałam biorąc od niego zestaw ubrań. Kierowałam się do łazienki utykając cały czas.
- kulejesz ! co się stało ? - zatrzymał mnie.
Wypuściłam głośno powietrze z ust i nie odwracając się do niego powiedziałam że nic takiego.
Zanim zdążył coś jeszcze powiedzieć, nie dałam mu dojść do głosu.
- IDĘ SIĘ PRZEBRAĆ, ZAYN ! - powiedziałam donośnie i weszłam do łazienki zamykając drzwi na klucz. Zwinnie zdjęłam mokrą sukienke i buta i ubrałam się w to co przyniósł mi Zayn. Musze przyznać że wygodne i pasuje do mojego dotychczasowego stylu. Przed wyjściem wysuszyłam włosy i upięłam je w wysokiego kuyka. Zayn leżał na łóżku z zamkniętymi oczami, lecz wiedziałam że nie spał. Czekał na mnie.
- Chodź do mnie. - poklepał miejsce na łóżku. Jednak ja zrobiłam coś innego. Usiadłam na nim okraniem i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek, zaskoczony nie zdążył go nawet oddać po wtuliłam się w jego tors, cały czas na nim leżąc. Objął mnie rękami wokół mojej tali i umieścił głowe w zagłębiu mojej szyji. Czułam jego ciepły oddech, zadrżałam czująć zimny dreszcz przeszywający moje ciało.
- a teraz powiesz co zrobiłaś w noge ? - zapytał
- Nadepnęłam na skrawek szkła.
- tu na imprezie ? - zbulwersował się.
- nie na ulicy. - powiedziałam obojętnie. - poprostu wpadłam na pomysł żeby iść na boso i stało się. - zaśmiałam się na moją głupote.
- jesteś niemożliwa. - skomentował.
- oj cicho, Malik.
- kto ci ją opatrzył ?
- Ha... H ...Henry ? - wydukałam. Nie chciałam żeby dowiedział się o Harrym. Nie chciałam psuć tej chwili.
- aah Henry, musze mu podziękować. - stwierdził. Serio ? ja nie wiedziałam że ten człowiek istnieje, a co dopiero Zayn go zna i jest tu na urodzinach.
- Nie, nie ma takiej potrzeby. Ja to zrobiłam. - pocałowałam go w usta, w myślach karcąc się za moje okrutne kłamstwo. Malik widocznie znów oszołomiony przedłużył pocałunek dołączając język. Liczył na coś więcej a ja cały czas myślami byłam przy Selenie.
- Już się rozgrzałaś ? - zapytał. Pokiwałam głową że tak. - a noga mocno cię boli ? - tym razem pokiwałam na nie. - a chesz się bardziej rozgrzać ? - zagryzł warge uśmiechając się.
- no nie wiem, bo troche tu za gorąco.. - powachlowałam bluzke czując wiatr w dekolcie.
Malik zupełnie ignorując moje słowa i to że wcale nie miałam ochoty na .. TO. zaczął mnie całować.
- Zayn... Zayn.... zaczekaj. - próbowałam uwolnić się od jego pocałunków.
- o co chodzi ? - odsunął się niechętnie.
- Zayn... bo czasami mam wrażenie że nasz związek opiera się tylko na seksie. - usiadłam na końcu łóżka. Chłopak głośno westchnął a po chwili poczułam jak przytula mnie od tyłu.
- wiesz że to nie prawda. - zaprzeczył mi. - Alex, popatrz na mnie. - poprosił a ja odwróciłam się w jego kierunku.
- Dlaczego tak właściwie ze mną jesteś ? nie jestem idealna.. właściwie to jestem .. jestem dziwna. - skomentowałam
- Kocham tą twoją dziwność. Jestem z tobą bo cię kocham i dla mnie jesteś idealna. Nie musimy wcale tego robić, nie zależy mi na sexie, zależy mi na tobie. - powiedział czułym głosem, gładząc moje ramie.
- wiem, przepraszam.. - wtuliłam się w niego.
_____________________________________________
Przepraszam, że tak długo :c I przepraszam za to, że jest strasznyyy! Rozdział dedykuje Misiaczkowi-x3 i Malik :* Dalsze rzeczy pozostawiam Wam ;)
bez tytułu.jpg
22.04.2013 o godz. 19:58

Siema.
Właśnie z koleżanką zaczęłyśmy pisać bloga o 1D, gdzie będziemy wrzucać informacje o chłopcach, gify, imaginy, opowiadania itp. Zaczęłam tam pisać opowiadanie o Niallu, narazie jest 1 rozdział ale jeśli będziecie komentować postaram się je kontynuować.

Podpisuje się - Malikowa a Asia - Stylesowa ;)
link do tego bloga : http://jedenkierunekforeverhyhy.blogspot.com/
16313_482807871766780_314549944_n.png
Tagi: blog
25.03.2013 o godz. 15:48

Rozdział 47. Powiedziałeś do mnie skarbie..

- o co chodzi ? jechałam za szybko czy może jestem aż tak ładna że chce pan numer telefonu.. ?
- jechała pani bez świateł - spojrzał na mnie a zaraz potem na Nialla
- jakiś problem - odezwał się Horan opierając się glową o moje ramie. Był niczym znużone dziecko.
-siedz tam cicho skarbie..- pogłaskałam go po włosach a ten tylko coś mruknął.
-ty jesteś TEN Horan ? - zdziwił się i dokładnie przyjpatrzył Niallowi.
- tak to jest ten Niall Horan, a pan skąd go zna ? - odpowiedziałam za niego i zapytałam jeszcze. Byłam troche zdziwiona..
- moja córka się za nim ugania... ma cały pokój w twoich plakatach - ostatnie słowa zwrócił do blondyna opartego o moje ramie.
- to co.. szybki autograf i po sprawie ? - zamrugałam oczkami
- no nie wiem.. jechała pani bez świateł i .. - mówił
- córka się ucieszy.. - ciągnąłam dalej
- huh.. niech strace. - odparł obojętnym tonem ale w jego oczach można było dostrzeć iskierki.
Niall podpisał się na mandacie, który mieliśmy.. tzn ja miałam zapłacić, ale dzięki urokowi Nialla wyszliśmy z tego cało.
Naszym celem był dom Seleny, ruszyłam z pobocza czując cały czas głowe Nialla na moim ramieniu. Nie chciałam go budzić, bo jak się zoriętowałam spał jak aniołek.
Są właśnie urodziny Payne'a a ja buszuje po mieście z pijanym w dodatku śpiącym Horanem.
Najdziwiniejsze w tym wszystkim jest to, że mimo tylu zapewnionych mi w tym dniu atrakcji, cały czas myślami byłam przy Zaynie. Może poprostu już chciałam leżeć w jego objęciach i nie zamartwiać się Seleną, ani Niallerem, który ma postawe nieprzejmującego się niczym egoisty. Może on tylko gra ? nie ważne.. dojachaliśmy pod jej dom, gdzie od razu można było spostrzec ze nikogo nie ma w domu. Tak też powinno być ale nie jest. Wiem że ona gdzieś tam siedzi, siedzi na ziemi i płacze.
- Niall, wstajemy. - poszmerałam jego ucho na znak ze ma się obudzić.
Niechętnie otworzył swoje oczka i popatrzył na mnie zdezoriętowany.
- jesteśmy na miejscu, Horan. - ostatnie słowo wypowiedziałam poważnie, czego wymagała sytuacja.
Chłopak wysiadł z auta jeszcze prędzej niż ja i rozprostował kości.
- lepiej ? - zapytałam chłopaka, który rozglądał się zdezoriętowany po okolicy. - idziesz ? - nie czekając na odpowiedz pośpieszyłam chłopaka, by jak najprędzej dostać się do przyjaciółki. Razem podeszliśmy do drzwi a Niall zacząl pukać w nie rytmicznie. Chyba wrócił do niego rozsądny tok myślenia i mogłam spostrzec że martwił się o Sel. Jego mimika twarzy wyrażała zdenerwowanie i niepewność.
- Selena, otwórz. Wiem że tam jesteś ! - krzyczał nie przestając uderzać w drewniane drzwi.
- Niall, czekaj mam klucze. - przypomniało mi się że Selena kiedyś dała mi swoje klucze i do tej pory nie miałam okazji żeby ich użyć. Może teraz jest ten moment, kiedy mi się przydadzą. - pomyślałam i przekręciłam kluczyk w zamku. Drzwi się otowrzyły a Niall był pierwszy żeby wejść do środka.
- Selena, do cholery. Odezwij się . - Niall pobiegł na góre.


Oczami Nialla:

Strasznie sie o nią bałem. Nie jesteśmy razem ale to tylko i wyłącznie moja wina. Schrzaniłem to, ona jest wyjątkowa a ja ją straciłem. Zdenerwowany i mając przed oczami najgorsze wizje pobiegłem na góre do jej pokoju. Ku mojemu zdziwieniu był otwarty, nie było jej tam. Usłyszałem lejącą się wode w łazience.. to pewnie ona.
- Sel ! - zacząlem wołać i pukać delikatnie w drzwi.
Woda przestała się lać.
- Niall ? - powiedziała zdziwiona moją obecnością dziewczyna. Ulżyło mi. Nie jestem w stanie opisać tego co czułem kiedy się odezwała. Myślałem że coś sobie zrobiła... przeze mnie.
- wszystko okej, skarbie ? - przyłożyłem ucho do drzwi łazienki, czekając na odpowiedź.
Nie odpowiedziała. Wystraszyłem się.. znowu.
- Sel, odpowiedź.
- Powiedziałeś do mnie skarbie.. - dostałem w głowe drzwiami, ponieważ blondynka je otworzyła i po chwili ją zobaczyłem. Wyszła speszona w kremowym przykrótkim ręczniku, woda spływała po jej idealnym i bladym ciele.
- przecież jesteś moim skarbem. -spojrzałem na nią, drapiąc się w tył głowy.
Nie odpowiedziała, podeszła do wielkiej szafy i zaczęła wyjmować z niej ciuchy, kładąc je na łóżko. Po chwili z pod łóżka wyjeła dużą bordową walizke. Przestraszyłem się.
- co ty robisz ? Po co ci ta walizka ? - wypytywałem przyglądając się jej poczynaniom.
- pakuje się , nie widać ? - burknęła
- Sel, do cholery przecież widze co robisz , tylko nie wiem poco.. - uniosłem się
- wyjeżdżam.
- gdzie ?
- daleko, żebyś już nie musiał mnie oglądać.. skarbie. - powtórzyła moje słowo z dziwnym akcentem.
- nie wygłupiaj się...
_______________________________________________________________________________
taki krótki, bo nie mam napisanego całego. Dodam dalszą część w niedziele.. ale to zależy od was.
niall-louis-one-direction-cmic-relief.jpg
24.03.2013 o godz. 04:28
Ms-Malik
Alex and Zayn
Skąd: London
O mnie: Mam 17lat. Jestem Directioner od 3 lat. Mój drugi blog http://onedirection93.bloblo.pl/
statystyki
sekcja użytkownika
http://www.youtube.com/watch?v=36mCEZzzQ3o